Witam chciałbym poruszyć dziś temat papieros?w.
Może zacznijmy od definicji.
Papieros - wyr?b tytoniowy składający się z rurki z cienkiej bibułki (gilzy) o średnicy do 1 cm i długości do 12 cm (zwykle 85 mm), wewnątrz kt?rej znajduje się mieszanka tytoniowa zawierająca spreparowane liście r?żnych odmian tytoniu (lub rzadziej marihuany, cracku czy innych substancji działających narkotycznie).
Podczas palenia papierosa zawarta w dymie papierosowym nikotyna, czynnik powodujący uzależnienie, dostaje się do krwi i wywiera swoje działanie na organizm palacza. Opr?cz nikotyny dym tytoniowy zawiera tysiące innych szkodliwych, także rakotw?rczych, substancji chemicznych.
Szokuje mnie to że na świecie tylu Frajer?w (bo jak inaczej nazwać?) lata z papierochem w łapie czy zębach.
Na huj ludzie zaczynaja palić ? Dla szpanu ? Towarzystwa ? Moim zdaniem nie ma dobrego powodu
Po co palą ? Czy po tym jest jakaś faza ?
Sam pr?bowałem pare razy tylko z ciekawości jedyne co miałem to b?l głowy i kaszlenie po zielsku było o wiele lepiej :]
Ja nie palę i uważam że palenie jest dla frajer?w.
Co do palenia fajek to wiadomo, są fe i nie jaram.
Wkurwiają mnie za to jebani palacze w pociągach, na pomoście (gdzie zwykle waruje), ja rozumiem ze ich skręca i muszą ściągnąć bucha, ale nieraz to rzygać się chce jak taki luj wyciąga fajranty i smaży tym gwnem mnie po ryjcu. Wygłęboszowałbym takiego debila pindolem w oczodł.
Podobno elektroterapia (czy elektrowstrząsy, nie pamiętam) jest bardzo pomocna w rzucaniu palenia. Znam kilka osb, ktrym jedynie to pomogło.
[quote author="LesPaul`"]Wkurwiają mnie za to jebani palacze w pociągach, na pomoście (gdzie zwykle waruje), ja rozumiem ze ich skręca i muszą ściągnąć bucha, ale nieraz to rzygać się chce jak taki luj wyciąga fajranty i smaży tym gwnem mnie po ryjcu. Wygłęboszowałbym takiego debila pindolem w oczodł.
Mimo ze sam pale to mnie tez tacy ludzie wkurwiaja. Czlowiek rzuca, nie pali 1 tydzien, 2 tydzien sie w koncu wkurwi i szuka czegos co uspokoi. Stanie na przystanku i czuje dym, coraz bardziej chce sie zapalic i zazwyczaj w koncu tak sie wkurwie ze zapale, pojde do kiosku albo wezme od kumpla ale zapale. Mysle ze to jest glownym powodem dlaczego nie pale w miejscach publicznych czy przy osobach niepalacych.
Paliłam z przerwami przez trzy lata. Zaczęłam z ciekawości. Z chęci zrobienia czegoś niedozwolonego, tak samo jak nieletni sięga po alkohol, tak sięga czasem i po papierosy. Ja wolałam zapalić, bo chlanie wdy czy wina za 3.50 po bramach jakoś mnie nigdy specjalnie nie pociągało.
A potem to polubiłam. Lubię zapach tytoniu - takiego podczas palenia, nie takiego starego, ktrego zapachem są często przesiąknięte ubrania palacza. Nigdy nie paliłam dużo, raczej w towarzystwie, albo żeby odwrcić własną uwagę od problemw. Palenie uspokaja - to nie jest mit. Wolne wdechy i wydechy, skupienie się na smaku tytoniu na języku. Relaks i lans.
Dwa miesiące temu stwierdziłam, że przez papierosy tracę głos - w sensie wokalnym, bo chciałabym śpiewać jakoś bardziej niż tylko pod prysznicem. Więc rzuciłam. Od tamtego czasu wypaliłam może dwa, trzy, w towarzystwie, ale to też z miesiąc temu. Jeżeli miałabym znowu zacząć, to paliłabym cygaretki. Albo cygara. Smakują dużo lepiej. I są droższe, więc pali się mniej.
Co do zapachu tytoniu w otoczeniu, to faktycznie, czasami przeszkadza. Nigdy nie paliłam w towarzystwie, ktre tego nie tolerowało. Nie lubię jak jest siekiera w pomieszczeniu zamkniętym i jak mam spać w pomieszczeniu w ktrym się paliło. Ale tolerancję mam siłą rzeczy większą niż osoby niepalące w ogle.
[quote author="pissscat"]Palenie to jakis chujowy zwyczaj...Najebka - to jest to…
Palenie jest dla jebanych w dupe frajerow.
Palenie jest dla ludzi, jak wszystko.
Co do tego ze uspokaja to fakt. Ale doskonaly chillout jest przy cygarze. Papierosy pali sie czesto na szybko i odruchowo co nie jest az tak odprezajace. Zajebiscie jest wziasc sobie cygarko i w spokoju wypalic sobie z przyjacielem .
Palenie jest dla frajerw jak ktoś wspomniał. Chuja daje, kupa kasy się marnuje. Kurwa, gdybym miał wypalać paczke dziennie, to nie miałbym w ogle kasy na najebkę…
I jedno, co mnie wkurwia, to palące dzifki. Ja wiem, rwnouprawnienie itd., ale po prostu mi to w chuj nie odpowiada.
dzięki za definicję Arkady. Bez niej nikt nie wiedziałby o czem tu mowa
ja popalam od kilku lat
piszę “popalam” bo jestem osobnikiem ktry się nie uzależnia. po prostu.
nie wiem z czego to wynika. paliłam intensywnie przez 2-3 m-ce potem przez rok wcale. potem pykałam raz kiedyś przez pł roku. potem znowu pł roczna przerwa.
niemniej papierosy twoarzyszą mi od kilku lat.
lubię zapach dobrych papierosw. ale nie duszny klimat gdy siedzisz w samochodzie i dwie osoby palą a Ty jeden wdychasz.
raczej taki klimacik - duże pomieszczenie, zapach świeżo parzonej kawy i gdzieś dalej ktoś pyka dobrego papierosa
no lubię to
poza tym lubię palić w nocy
np druga w nocy
fajna muzyczka
mięciutki fotel
i fajeczka
dla mnie w paleniu jest jakaś magia. nie lubię palenia zimą, trzęsąc się na przystanku autobusowym.
lubię leniwie się zaciągać, patrzeć na dym. delektować się tym.
palę od zawsze voque (te jaśniejsze-od kiedy wyszły)
czasem zapalam cygaro-ale do tego muszę mieć specyficzny klimat. Cygaro jest ciężkie, ma mdły, ciężki zapach, jest męskie. Należy więc palić je w odpowiedniej atmosferze
prbowałam tez skrętw z tytoniu smakowego. to było świństwo dopiero.
a fe
Marusiu myślę że jeszcze wiele przed tobą. Piepszenie że się nie uzależanisz jest jedną z szybszych drg do uzależnienia, bo przestajesz się pilnować. Ogulnie to masz nie palić, bo jak przyjdę cię wybolcować to nie chcę by potem mj pindol jebał firanką z pośpiesznego.
Mj stosunek do palenia, był niegdyś klasyczny. Pęd ku temu co zakazane, na lansie nigdy mi niezależało, ale lubiłem te miłe desanty za szkołę gdy w liceum na papieroska wyskakiwała praktycznie cała klasa. Jest to jeden z lepszych sposobw na integrację ze swoją klasą, jak się puźniej okazało nie jedyny bo klasę miałem bardzo fajną i frajerami bym ich nie nazwał nigdy w życiu, chociaż niektrzy palą po dziśdzień.
Ja palenie odstawiłem dopiero 3 miechy temu. Wiele było przystawek do odstawki, ale na studiach znowuż trafiło mi się mocno palące towarzystwo. Nie wypominam im, ale bierze mnie ostra kurwica gdy palą przy mńe. Naszczęście moje mniemanie o sobie jako osobie o silnej woli, jak narazie nie mija się z prawdą i w sumie to im dłużej nie palę tym mniej chce mi się jarać.
Powodw dla palenia jakoś nie chce mi się szukać chociaż napewno są. Moimi powodami by rzucić były: smrd wszystkiego na około, utrata węchu(kiedyś miałem zajebiście mocny ponadprzeciętny węch - teraz jest taki jaki mają wszyscy), utrata cennych złociszy, lekki bunt wobec dorabianiu się na ludzkim nieszczęściu (nie kupie paczki fajek tak samo jak nie dam grosza za książkę opartą na faktach autentycznych)
a ja palę nałogowo. Juz tak mam. Wszystko co najlepsze odziedziczyłam po moim kochanym Wojtusiu. na poczatku były jakieś sofciarskie- mentolowe. Potem w liceum caro, a od kilku lat mega wyjebane- MOCNE!
Nie wiem czy palę dużo- paczka (25 sztuk) na 2 dni. chciałam to rzucić, ale niestety mam to w dupie. Tak samo jak mam w dupie bycie abstynentem. Choć teraz powinnam. Kurwa lubie pić i lubie palić. I lubie jeszcze inne rzeczy…
a ja palę nałogowo. Juz tak mam. Wszystko co najlepsze odziedziczyłam po moim kochanym Wojtusiu.
Po mnie???
A swoją drogą zakładanie topika o zgubnych skutkach palenia przez członka, ktry moderuje dział - Fazowanie i pochwala większość zakazanych substancji jest zdeczka.... surrealistyczne?
Kurwa - może napiszmy tak:
Uważam, że palenie/ćpanie/chlanie/zdrady/bicie dzieci i seks z nimi w tej kolejności/ - jest chujowe i dla frajerw. I każdy sobie wybierze to, co lubi.
Bosz…
Jakby ci to powiedzieć wujku. Chill out kurwa!
Funkcja DT jako pani pedagog dziecięcej ma się dobrze, nie każdy ćpun pali papierosy, tak jak nie każdy pies rucha twojego tatę.