[quote author="kotlet"]
Przecież “wzrok” to odbieranie bodxca jakim jest swiatło odbite od obiektu. nie widzimy obiektów a światło od nich odbite. Czyli prędkość wzroku to prędkość światła plus
chodzi mi raczej o to że:
światło leci ze słońca na ziemie ok 6 sekund.
Teraz tak, wstajesz rano, otwierasz okno, patrzycz w góre i widzisz słońce a nie że wstajesz rano otwierasz okno patrzysz w góe i.... widzisz jakąś czarną pustke..... mijają dwie sekundy.....pustka sie przerzedza, jakby jaśnieje.... po czterech sekundach coś niebieskiego w tle… mija szósta sekunda i nagle jeb. Słońce.
Patrzysz sie dalej np. na gwiazdy i ich światło leci 20 lat a kurwa pajam sie w niebo i je od razu widze…
chodzi mi o to że… kurwa jak to jest że światło to najszybciej, a kurwa jakoś widze to szybciej niż światło, kurwa jak to jest, niech mi to ktoś wytłumaczy jak czteroletniemu dziecku bo kurwa jak chodziłem do szkoły zapomniałem się pani z fizyki spytać :(
Kotlet, popierdoleńcu, tematy Ci się pomyliły. Tak czy inaczej pomogę Ci i wyjaśnię na czym to polega. Po pierwsze światło ze Słońca dociera do Ziemi nie po 6 sekundach ale po 8 minutach. Poza tym jak już kolega Feliks słusznie zauważył, Słońce świeci cały czas. Chodzi o to że widzisz Słońce takie jakie było 8 minut temu. Gdyby Słońce znikneło to też zauważyłbyś to dopiero po ośmiu minutach. Więc teoretycznie możliwa jest sytuacja w której Słońce już nie istnieje a my nadal przez 8 minut je widzimy. Kapujesz? Nie widzisz światła które “świeci” teraz ale światło które zostało wypromieniowane 8 minut temu (edit: tak naprawdę to światło zostało wypromieniowane miliony lat temu, ale to już osobna historia).