No normalnie orgazm, ejakulacja i defekacja (dobrze napisalem?) w jednym gdy sie tego slucha. Wiele osob nienawidzi niemieckiego, ale kurwa Rammsteina kochaja rzesze ludzi… No czliwek wymaita, Spieluhr, Amour, Links 1,2,3 czy moze mega-wyjabany kawalek w 3 gwinty;
SONNE
ah… az lezka pociekla. Gdy pomysle ze Tokio Hotel jest z tego samego kraju to az dziw bierze…
Ps. widzieliscie jego koncerty? Wokalista potrafi spiewac do planacego mikrofonu, latac z miotaczem ognia, nie mowiac juz o planacych gryfach gitarzysty…
Ale to ze zachowuje sie na scenie (co najmniej) dziwnie to nie tylko jego atrybut kurwa. Ozzy odgryzl leb nietoperzowi i jakos zyje a jego muzyka cieszy ludzi.
A teledyski Rammsteina kurwa tez sztuka 1 klasa… wspomniane wyzej zonne, czy mein teil… ohhhh… dalbym mu ciala jak ten na zdjeciu, oj dalbym,…
Dlaczego zachowują się ‘dziwnie’?
Robią show, aby przyciągnąć widzów.
Ich wizerunek, klipy, to jak zachowują się na koncertach
pozostawia za mgłą nieudolne tekst i kuszt muzyczny (?).
Rammstein dla mnie jak Clawfinger trochę - wokalista ma w głosie coś takiego, że kurde cały czas mam wrażenie, że sobie robi ultraJaja i żaden tekścior nie jest na poważnie; coś jakby mój ojciec deklamował - wczuwając się na maxxa - wiersze Grochowiaka. (hahaha, ale chujowe porównanie - nie znacie mojego ojca, więc nigdy nie dowiecie się, jak to wyglądałoBy komicznie! )
.
Mimo to lubię ich posłuchać, ot, tak dla odmóżdżenia - nie wiem, może temu, że ich kawałki są raczej rytmiczne (a czasem takie “łup-łup-łup” działa mi dobrze na psychę), a język niemiecki czyni je takimi… dosadnymi? Równiez nie wiem, jak to opisać, ale - nie lubię strasznie niemieckiego, a sam fakt, że rozumiem, o czym śpiewają w połączeniu ze sposobem, w jaki to robią bawi mnie na tyle, żeby poprawić mi humor. Są tacy trochę… absurdalni
Ależ panowie z Rammsteinu wielokrotnie w wywiadach powtarzali, że oni próbują przynajmniej być dowcipni, czy ogólnie udowodnić, że ludzie ze wschodnich Niemiec wbrew pozorom mają poczucie humoru. Bo gdyby potraktować ich teksty na serio, biorąc pod uwagę iż dysponujący niebanalnym głosem i charyzmą sceniczną wokalista Till Lindemann jest autorem wszystkich, trzeba by stwierdzić, że jest nekrofilem (Weisses Fleisch, Heirate Mich), masochistą (Bestrafe Mich), wampirem (Asche zu Asche), piromanem (Benzin), fetyszystą maniakiem (Du Riechst So Gut), egocentrykiem z kompleksem wyższości (Eifersucht), impotentem (Keine Lust) et caetera et caetera.
Swego czasu strasznie mnie ich muzyka kręciła, do zdarcia słuchałam “Reise Reise”, a teraz jakoś mi przeszło. Przerzuciłam się na, jakże obciachowe, francuskie musicale