Wspaniały wynalazek, odkryłem go jakiś rok temu, gdy zachorzałem. Co w nim takiego cudownego? - K o d e i n a i to całkiem legalnie (ok 9PLN w aptece bez recepty). Polecam zakup tabletek musujących.
Spos?b użycia:
1. 2 tabletki - musujące pokruszyć, ale nie za bardzo.
2. Pokruszone tabletki wrzucić do 0,5 litra piwa - nie mieszać, bo bardzo się pieni.
3. Na doprawę - 1 kapsułka ECA (Efedryna-Kofeina-Aspiryna).
4. Po jakiejś godzinie powt?rzyć.
Faza na początku lekko chilloutowa, p?źniej się rozkręca nieco euforycznie, doskonały podkład pod gandzię.
Środki ostrożności:
Po spożyciu z ECA nie używac amfetaminy.
Jak będę chciał się skutecznie i bezboleśnie napierdolić to odwiedzę hyperreal, bez twoich zajebistych referencji. Rozumiem że jako świerzak chciałeś się przypodobać - w końcu popierdolone towarzycho więc na pewno też ćpają. bla bla bla - wstaw sobie porządny słuszny opierdol
Wierze w ciebie, tak jak wierzyłem w kotleta że jednak ma musk. I hope too kurwa.
a ja wierze ze kolega umie latac, wierze z calego serca i napewno kiedys pofrunie w oral astral trance trip z 10 pietra, wierze w to , wiara czyni cuda !
nigdy nie rozumiałem po jakiego chuja sięgać po narkotyki, skoro można się legalnie i bezpiecznie napierdolić. I wychodzi taniej.
Ja odstawiłem całe to gówno, po tym jak wziąłem kwasa z jedną dziewczyną...Może kiedyś to opiszę…
Major niektórzy ludzie niekoniecznie lubią chlać, za to preferują inne formy rozrywki. Poza tym, jeżeli uważasz, że kodeina to narkotyk to jesteś w błędzie.
Przypodobać, to się nie chcę nikomu, bo to nie leży w mojej naturze, a jak nie chcesz czytać moich referencji to idź wal gruchę i nie czytaj, czasu zaoszczędzisz. Poza tym z was to towarzystwo średnio popierdolone.
To ja ujmę to tak:
painkiller, o którym piszesz jest skuteczny. Zapodaję go czasem, gdy łeb mi pęka. Mimo, że jestem odporny na ból, to czasem się zdarza, że musze coś zapodać na ból dyni i lewego oka… Zapodaję wtedy rozpuszczalną wersję tego leku. Numer jeden wśród przeciwbólowych - rekomendowany przez wuja Madnessa.
Co do dragów legalnych, to kiedyś przesadziłem z sudafedem (na katar). Jeździłem po górach na rowerze i chciałem mieć drożny nos. Nie działało wystarczająco, zatem dojebałem duuużo wiecej. Potem chciało się pić, czułem dziwne podkręcenie i zwiększoną fizyczną wydolność… Jedyny, przypadkowy kontakt z chemią, co dla wszystkich DTćpunów może wydawać się wręcz żałosne Anyway, każdy wpierdala, to co lubi. Mój pogięty dekiel mógłby źle znieść dragi, zatem trzymam się z daleka.
Moj pierwszy i ostatni kontakt z dragami byl wtedy gdy przed wyprawa na lodowisko postanowilismy sobie troszke wypic celem lepszej jazdy slalomem. No i wypilismytrcoeh wiecej niz troche. Ktos poszedl sie odlac i zostawil piwo. Kumpel za te piwo zlapal i zapytal czyje to, nikt nie odpowiedzial wiec zaczelismy popijac. Dolaczyl sie jeszcze jeden koles i tak wypilismy cala puszeczke. Juz przed wejsciem na lodowisko stalismy ja tych dwoch kumpli z ktorymi pilismy i wlasciciel piwa. Pan ktory poniosl strate oznajmil nam ze ktos mu piwo zajebal z wrzuconymi pigulami. Po naszych minach musialo byc widoczne kto ma wzbogacony trunek w sobie. No coz… Eban wszedl wiec na lodowisko i gdzies w 3/4 pierwszego kolka wypierdolil glebe. Odbil sie geba od lodu, wstal i pojechal dalej. Przy trzecim kolku minela mnie moja dziewczyna i widzac ze jestem caly zalany krwia i zostawiam za soba slad zaciagnela mnie do lazienki, przemyli mi rane i zakleili plastrem i pojechalem dalej na lod. Chcialem isc na szycie ale sie balem bo bylem nacpany wiec olalem. Pojechalem do domu z plastrem na brodzie (rana nie byla zbyt dluga ale kurewsko gleboka), po drodze widziala mnie kolezanka. Nastepnego ranka spytala mnie na GG czemu mialem plaster na brodzie, co mi sie stalo itd. A ja do niej. “A skad wiesz?”. Naprawde niewiele ze swojej drogi do domu i koncowki lodowiska pamietam. Nastepnego dnia czulem sie paskudnie i tak sie skonczyla moja przygoda. Do dzis mam blizne…
Mnie się coś podobnego zdarzyło raz. Nieco przegiąłem z paleniem i innymi specyfikami, zepsuł mi się projektor, film się urwał. Jak odzyskałem przytomność - świadomość zauważyłem, że mam oba buty, ale tylko jedną skarpetkę na nodze, nigdy nie dowiedziałem się co się stało z drugą.
Musiałeś się wysrać gdzieś w krzaczorach bo strasznie Cię piliło. A że nie było papieru to skarpetką dupe podtarłeś. I słusznie, higiena przede wszystkim.
[quote author="dirtbag"]Musiałeś się wysrać gdzieś w krzaczorach bo strasznie Cię piliło. A że nie było papieru to skarpetką dupe podtarłeś. I słusznie, higiena przede wszystkim.
Nie wiem czemu ale strasznie duzo ludzi (w tym ja) jak pobrudzi sobie reke (niekoniecznie w gownie) to wyciera ja z braku chusteczek wlasnie w skarpetke.
Ale zdjętą czy na nodze? Do gówna to lepiej jednak zdjąć skarpete, ale jak nie to można elegancko wytrzeć zakryć nogawicą i nic nie widać. Może to dlatego.