[quote author="Tangle Foot"][quote author="Eban"]Proste. To nie byla walka a zwyczajny wpierdol :D
wczoraj ogladalem Robin of Sherwood (ten serial sprzed 20 lat) i tam była walka rycerza z tłumem żołdakw Szeryfa. Wystarczyło że im przejechał nożem po brzuchu (chuj z tym, że mieli kolczugi), a padali jak muchy.
Czasem myślę sobie że na filmach nie wszystko jest tak jak w rzeczywistości.
Chętnie bym się potrzaskał z kimś na miecze. Lubię walkę.
Wiec pare mitow moge wyjasnic.
Mit I - Bron ostra jak brzytwa. Nie byla wcale az tak ostra. Zeby byc naprawde super ostra musiala by miec cienszy szlif a co za tym idzie latwiej by sie tepila na byle kolczudze. Pozatym, nawet laserowo ostrzone noze z TV marketu nie przeciely by kolczugi. Przy walkach w tlumie liczyla sie tak naprawde sila uderzenia. Nawet technika nie byla az tak wazna.
Mit II - przecinanie kolczugi. Nie jest tak latwo. Wymaga to wlozenia sporej sily i byle drasniecie tego nei zrobi. Choc fakt ze przy rabaniu toporem mozna bylo komus z brzucha zrobic zupe zoladkowo-jelitowa z dodatkiem metalowych ogniw.
Mit III - fechtmistrze na bitwach. Powod jest prosty. W tlumie nie ma miejsca by wyprowadzac jakies skomplikowane techniki.
Mit IV - miecz nie byl najpopularniejszy bo byl drogi. Nie tylko dlatego. Innym powodem jest to ze mieczem przebic plytowke bylo zajebiscie ciezko, za to takim nadziakiem czy nawet toporem szlo to o wiele lepiej. Bardzo czesto to wlasnie miecz byl bronia pomocnicza, szlachetna itd.
Mit V - ciezkie pancerze. Gowno prawda. W takiej plytowce da sie nawet stac na rekach (widzialem), biegac i skakac (biegalem i skakalem). Owszem jest to duzy ciezar ale rozklada sie na cale cialo.
Pewnie jeszcze od zajebania jest mitow ktore nawet historycy uwazaja za prawdy objawione ale jak to niby sprawdzic. Wyslac dwie setki ludzi z ostrym zelazem by sie pozabijali?
Co do walki, ja zawsze jestem chetny, chociaz jak narazie dysponuje jedynie toporkiem :>