Tak. grałem sobie w Americas Army. Runda trwała 7 min. Mnei zabili w pierwszej, gdyż mj kumpel z teamu nie krył mi dupy, gdy ja prbowałem rozjebać czołg z wyrzutni rakiet. byłem bezbronny, gdy celowałem do wirtualnych wcieleń Niemcw i Holendrw na jakimś wirtualnym zadupiu… Kumpel mj, miast rozłożyć się ze swym M249 i napierdalac seriami w odległe sylwetki patrzył przez lornetkę, prbując zabić perzeciwnikw wzrokiem… Niestety, nie udało się mu, nie udało się mi. Zginąłem… Wtedy to poczułem parcie moczu. Poszedłem zatem do toalety. Wiedziałem, że czasu mam sporo, gdyż siedmiu towarzyszy walczyło walecznie, prbując zrealizować zadanie (przesłuchać informatora i wykraść dokumentację wroga).
Nagle dobiegł mnie komunikat: ‘mission failed’, co oznaczało, iż moi towarzsze zostali wybici i nie było komu zrealizować misji. Ja jednak byłem w trakcie oddawania moczu!!! Zatem postanowiem przyśpieszyć szczanie. Wiem, to nie zdrowo - można przez to nadwyrężyć zwieracz cewki moczowej, a w przypadku częstego pośpieszania oddawania moczu nabawić się można na starość przypadłości, polegającej na nietrzymaniu moczu i mimowolnym oddawaniu go… Przyśpieszając sikanie poczułem w pewnym momencie kloca. Nie był wielki. Nie był natrętny. Ot - zwykły kloc, średniej wielkości i twardości o dość jednolitej fakturze. Kloc ten okazał się dzieckiem pośpiechu… Sikając, pozwoliłem mu wystrzelić dynamicznie w czeluści kibla! Słysząc wykrzyczane “go,go,go!!!”, “team move out!!!” wycierałem pospiesznie dupę. Mycie dupy (tak Woy, to Twj wpływ na mnie) odbywało się w akompaniamencie wybchw moździerzowych pociskw. Pierdolony ‘magic moment’.
Wybiegłem z kibla, zapinając gacie spuściłem wodę i zgasiłem światło. Siadłem lżejszy, mniej spięty i toczyłem dalej swe wirtualne boje…
Wiedziałem maruś(zdrobniale marku) że na ciebie można liczyć. Topic założyłem na świerzo po byciu obskoczonym przez moich głośnych wielbicieli - rwieśnikw młodszego brata, zaraz po wyjściu z zacisza.
Dałem już temu wyraz w jakimś innym topicu nie chcąc odpisywać sobie w tym, samemu sobie.
Ach, jak pięknie!
Właśnie opuściłem kibel, wchodzę na DT, a tu taki temat mnie czeka!
Otż wytoczyłem z dupy potężnego, gigantycznego wręcz klocka o barwie ciemnobrunatnej i ostrej przeszywającej woni. Wpadł do klozeta niczym kometa, ochlapując mi przy tym całe dupsko - ale mimo to nie jestem na niego zły
Od kilku miesięcy obserwuje w swoim ciele niebywałą prawidłowość. Mianowicie codziennie, około 20 minut po przebudzeniu odczuwam nieodpartą potrzebę oddania kału. Jest tak dzień w dzień, bez wyjątku. Czasami po prostu zwieram pośladki i dusze to w sobie(wiem, że to bezduszna postawa i przepraszam). Z reguły jednak pokusa odesłania stolca w dziwną dziurę, za ktra tak naprawdę nie wiem co się znajduje, jest silniejsza ode mnie. Dzisiaj jednak coś przykuło moją uwagę. Kupa nie była taka jak zwykle, nie miała swojej typowej, metalicznej, można rzec krystalicznej budowy cząsteczkowej. Była rzadka, ale nie aż tak, żeby powoli skapywać po włosach. Jej woń mimo, że szybko uwalniała się do atmosfery, była ostra. Jestem jednak dumny z mojej dzisiejszej kupy i całkowicie nią usatysfakcjonowany
MAD czytajac (starajac sie czytac ze zrozumieniem) twoja (przy dluga wypowiedz jak na tak kurwa blachy temat) wywnioskowalem ze sikasz na siedzaco
Sikasz sobie, sikasz, faster faster a tutaj nagle czujesz klocka, ktory wymyka sie z twojej dupy. No to sruu go na porcelanke.
Moze spowodowane jest to tym, ze bardzo dokladnie opisales cala sytuacje,a pominales takie szczegoly (jak dla mnie przy uwalnianiu beduina bardzo wazne) jak:
-siadanie na skuter.
Ale moze po prostu sie czepiam
Ps. ostanio zajebiscie cisnal mnie natret w pracy. Ale mam jakas blokade do srania w miejscach publicznych etc. Wyobrazam sobie tlusciochow siadajacych przedemna na sracz i .. .eee .. grrr..
I do tego uwazam, ze wlasny skuter to jednak wlasny skuter
Jakos nie preferuje (czuje sie spiety) na obcych porcelankach ;/
rżnie sikam… gdy bardzo się śpieszę, a myśli mam zajete czymś bardzo istotnym, to leję na siedząco, coby nie stracić kontroli nad pytongiem Pośpiech i roztargnienie zmuszają mnie do tego jakże nietypowego posunięcia. A średnio przepadam za wycieranie moczu z dechy, ścian i podłogi. W tym wypadku swoisty pośpiech spowodowany był chęcią podgladania walczących kolegw oraz lękiem przed przedwczesnie rozpoczętą kolejną rundą (okazało się, iż uzasadniony lęk to był )
However nic nie zastąpi tradycyjnego lania na stojąco, gdy człek może podziwiać piękny strumień oraz poobcować z własnym mięchem. Ale to już wymaga uwagi nieco więcej. Staram się kultywować to należycie i często.
Reasumując - mając wcześniej do wyboru:
-lać względnie szybko na stojąco, możliwe iż po wszystkim
-lać względnie szybko na siedziąco, centralnie w kibel
Wybrałem siedzący tryb, szczeglnie, że mogłem oddać się analizie sytuacji na polu walki oraz jako bonus zesrać się wyśmienicie…
[edit]
Nie luibię srać w miejscach publicznych (toaletach w marketach lub kinach). Ale sytuacja wydarzyła sie w domu, zatem komfort by:)
die Kurve, znakomicie nadajesz się na żołnierza! Regularne sranie rano to niezbędna umiejętność każdego soldata, widzę cię w kamaszach! Badz też zyjesz w permanentnym stresie i musisz się wysrać, żeby trochę napięcia z ciebie wyszło.
To podobno zdrowo srać z rańca i w dodatku tak regularnie.
Poszedłem oddać stolca, a tu klops bo elvis nie chce opuścić budynku, więc odlewam się i myślę o poście Mada, to rzeczywiście całkiem przyjemnie bezstresowe lanie, bez jakiejkolwiek kontroli, just let go. I nie trzeba opuszczać deski.
Ciekawe jaką drogę obiera klocek po dostaniu się w kanały, czy przezywa tam mrożące krew przygody, czy jest mu smutno gdy dryfuje jako samotny rozbitek na morzu.
Tak pod ten temacik: co to są zaparcia? Czy ludzie nie mogą wtedy srać? jeśli tak, to dlaczego? przecież jak jest za dużo gwna to sie powinno samo ulewać!
[quote author="Tangle Foot"]co to są zaparcia? Czy ludzie nie mogą wtedy srać? jeśli tak, to dlaczego? przecież jak jest za dużo gwna to sie powinno samo ulewać!
Z tym że wcale nie jest go za dużo! Wręcz przeciwnie!
Zaparcia, czyli problemy z oddawaniem stolca (do punktu sKUPu) spowodowane są:
- rozregulowanym zegarem biologicznym (największego kloca powinno się walić o poranku)
- obnizona ilością wody w organiźmie (zamiast urodzić soczystego kloca czlowiek charata sobie jelito zeschłymi wirkami) - TO NAJBARDZIEJ!!
- złym trawieniem (nieprzetrawione jedzenie ma inna konsystencję)
Nieprzyjemne tematy się nas trzymają tylko kobiety jakoś się nie wypowiadają. W sumie to sporo ryzykują chwaląc się udanym, lub nie, stolcem. Być może lęk przed brakiem zapinania w dupsko przez resztę życia, a być może wrodzona wrażliwość, nie wiem. Olśnijcie mnie niewiasty…