Przypomniało mi się to już wczorajszej nocy, ale miałem trochę pracy i nie zdążyłem Wam opisać.
Ot?ż w 1999 roku poznałem pewną piękną dziewczynę. Zawsze spotykałem się z pięknymi dziewczynami, ale ta jeszcze była miła, fajnie się dogadywaliśmy, chociaż czasem popadała w zadumę. Kiedyś zaproponowała, abyśmy spędzili romantyczny weekend w Krakowie. Szukaliśmy jakiegoś niedrogiego noclegu, w końcu stanęło na kurewsko drogiej Polonii. Aby rozgrzać zmysły, zanim doszło do jakiejkolwiek akcji, postanowiliśmy zwiedzić miasto. Na rynku napiliśmy sie piwa, był cudowny, ciepły wiecz?r i oboje czuliśmy już ten dreszczyk, kt?ry zwiastował noc namiętności.
Do ławy, przy kt?rej piliśmy piwko i przy kt?rej siedział też jakiś Hippisowski Lump, dosiadł się Nieogolony Dziadunio, tak więc siedziała nas już czw?rka. Nieogolony Dziadunio pochwalił wyjątkową urodę mojej towarzyszki i zaczął zagadywać. Szybko wyciągnął flaszkę i zaproponował, że popitką będzie piwo. Dołączył do nas Hippisowski Lump i atmosfera zrobiła się wesoła. Kiedy skończyliśmy flaszkę i kilka piw, zrobiło się już ciemno, a my przecież mieliśmy w planach namiętną noc. Aby było szybciej do hotelu, wezwaliśmy taks?wkę. I to był błąd! Taks?wki co robią? Kręcą i trzęsą! No i w hotelu dostałem kręcioła i jak nigdy nie rzygam, tak chyba godzinę spędziłem ze łbem w muszli. To było straszne, skręcałem jelita, wypluwając resztki ż?łci.
Pr?bowałem sie położyć, świat wirował. Byłem zdumiony, że moja partnerka spokojnie mi się przygląda, głaszcząc po głowie i co dziwne - nie rzygając. Piła tyle samo, co ja, a nie rzygała wcale! Niestety nie byłem w nastroju na amory, a cały następny dzień napierdalał mnie łeb.
I tak oto piwo zmieszane z w?dką i potrząśnięte taks?wkowym shakerem pokrzyżowało mi romantyczny weekend w Krakowie. Czy ktoś poza mną upadł tak nisko?
PS. I wiecie co? Pisząc ten post wpisałem w Google jej nazwisko i znalazłem jej e-maila…

