Dokładnie tak jak major poleca - akcja z nożem to nalepsze rozwiązanie. Metoda ma swoje historyczne i orientalne zarazem korzenie. Tak, tak, była nagminnie stosowana przez naród permamentnie dręczony czkawką- Japońców mianowicie. Te wszystkie mitem owiane historie o dramacie utraty godności zakończonym/ zneutralizowanym chwalebnym harakiri są z chuja wyssane. Najpewniej zółtków męczyła pijacka czkawka po sake oczywiście i by zaradzic problemowi zamroczeni tymże alkocholem w pijackim amoku chwytali po samurajski miecz wykonywali z pietyzmem autooperacje w okolicach brzusznych, ciach i po kłopocie. Efekt był tak mocny że już nigdy chłopak po kuracji nie musiał przejmowac sie nadmaiarem powietrza w trzewiach.