Na początku cydry nie smakowały mi. ale w miarę upływu lat i zbierania doświadczeń trafiłem na Magnersa, a ostatnio na Białego Cydra. Kolega przyni?sł 2-litrową butelke i powiem Wam że wchodzi świetnie a ma smak szampana. Polecam:
Nie wiem czy ostateczne do cydra przekonał mnie jego smak też czy moc. Jakkolwiek całkiem miły napój Tangle mi przypomniałeś. Piłem inny niż na tym zdięciu- w czarnej puszcze, miał 9 procent aklo, zakupiony w tesko. Do Magnersa nie przekonałem sie , wiem mówią że trzeba dorosnąc spoważnieć i z nie jednej pić szyjki by docenić jego smak… jak dla mnie podobny do jabłkowych, tanich win które oprózniałem za lat pacholęcych tyle że z CO2. Nie przekonuje mnie nawet pochodzenie z tej samej stajni co Guiness. Pozatym ty bytujesz na wyspach a wiekszość z nas w Polsce a tu nie wiedziałem tego piwa…
[quote author="Franki"]SERVE CHILLED - oto odpowiedź na twe pyta-nie, pussy!
A miedzy rzygiem a prawdą to używaliśmy go głównie do pobudzania w trakcie city-vomiterskich treningów.
Dokładnie! I takie też miał zastosowanie Scmittar w czasie mojego spotkania z Bartkiem. Piliśmy tę ambrozję na dzień dobry, a kiedy żołądki zapragnęły czegoś mocniejszego, bachnęliśmy wódeczkę (z zamrażalnika minus 26 stopni - była gęsta jak olej!)
Dla mnie cidry nie są złe - idealne po 5 piwku, jak masz ochotę na coś łagodzącego goryczkę.
Niestetyż mam również złe wspomnienia z nimi związane, bo podczas tyrania w UK w irlandzkim pabie, cholerni irlandole walili Magnersa jak śmietankę - a ja musiałem zapierdalać co rusz do chłodni po następne kartony.Ale mieli fajny pomysł na podawanie tego - pół szklanki wypełnione lodem, do tego dolewasz magnersa.
Trafiłeś za pierwszym cumshotem! Tak, to Wasz Wuj, który wrócił z pracy i w domu zapomniał jakie pierdolnął hasło. Więc zamiast męczyć mózgownicę, poszedł na skróty i założył nowe konto, do którego też pewnie już nie pamięta hasła.
whatever… miętusem chyba nie jest, po drugie odmładzająca kuracja w postaci świerzakowej zjebki w dodatku płynąca z moich ledwo rozwartych ust w postaci nieskrępowanego, mentalno-psychiczno-telepatycznie-interenetowego rzygu może być tylko nagrodą porównywalną do osiągnięcia boskości.
whatever… miętusem chyba nie jest, po drugie odmładzająca kuracja w postaci świerzakowej zjebki w dodatku płynąca z moich ledwo rozwartych ust w postaci nieskrępowanego, mentalno-psychiczno-telepatycznie-interenetowego rzygu może być tylko nagrodą porównywalną do osiągnięcia boskości.