Taka ciekawostka - nasionka, kt?re można kupić w tzw. smartshopach, czyli sklepikach internetowych z jeszcze nie zdelegalizowanymi zi?łkami. To chyba najmocniejsza rzecz jaką można tam kupić. W działaniu dość zbliżone do grzybk?w i LSD.
Zakupiłem, rozkruszyłem, zalałem sokiem i wypiłem. Zacznę od tego, że popełniłem przynajmniej trzy kardynalne błędy. Po pierwsze - niestety połasiłem się na zeżarcie pokruszonych nasion licząc na większe doznania. A podobno wystarczy wypić sam sok, a nasionka należy odcedzić. Po drugie sceptycznie podszedłem do tego, że te małe nasionka faktycznie jakoś zadziałają. Postanowiłem więc nie szczędzić ich sobie i zarzuciałem 6 sztuk, a zaleca się 4. Po trzecie po około 2,5 godziny skusiłem się na 2 kawałki pizzy. M?j żołądek już wtedy ledwie zipiał, a ja zamiast pogodzić się z koniecznością rzucenia pawia, stwierdziłem że jakoś to będzie i jeszcze zjadłem małe co nieco. Sko馽zyło się okrutnym osłabieniem i pawiem po trzykroć.
Ale wracając do meritum: po około godzinie od zarzucenia zacząłem się czuć mocno sfazowany. Z jednej strony efekt przypominał złojenie się alkoholem (plącze się język, w głowie się kręci), z drugiej przypływ niespożytej energii powodował, że nie mogłem usiedzieć na miejscu. Moment rzucenia pawia był tu przełomowy - faza mnie przerosła, kręciło się w głowie, żołądek zawył, poczułem, że jest 糽e. Pomyślałem nawet, że może być konieczna pomoc lekarska, bo czegoś takiego w życiu nie przeżyłem. Po 15 minutach było po sprawie. Z pawiem odeszła nie tylko pizza, ale też stan przypominający upojenie alkoholowe i zawroty głowy. Energii też miałem mniej, za to pojawiły się dość wyra糿e halucynacje i przyjemny stan empatii co pozwoliło na obejrzenie 3 film?w pod rząd.
Podsumowując: 8 godzin mocnej jazdy, aż dziw że jest to substancja legalna. Jednak zwykłe LSD jest zdrowsze.

