Dokładnie Kolego! Wszystko przez nieporozumienia, przez ludzką złą wolę, nadinterpretacje pewnych moich zachowań oraz ówczesne zalewanie moich życiowych niepowodzeń. Oficjalnie ‘ban’ do miejsc, które masz na myśli, został mi cofnięty. Aczkolwiek musze to zweryfikować jeszcze. Ale nie o tym mowa, szkoda fajnego tematu…
[quote author="Kr.ól"]Napiłem się tego właśnie. Więcej żadnych shandy czy innego gówna nie tykam ;d ‘To chuj, że pijemy czystą a nie drinki’. Ot co, czyste piwko najlepsze
No to git, że masz opinię wyrobioną. Ja lubię pić te siki w mega_upalne dni lub gdy jestem na kacu i mam kapcia w ryju. Ale to są siuśki, wiem o tym i wcale nie twierdze inaczej. Podobnie Redds (żółty - cytrusowy chyba). Pijam to identycznych okolicznościach. To taki mój alkoholowy RedBull :D
[quote author="MADness"]
No to git, że masz opinię wyrobioną. Ja lubię pić te siki w mega_upalne dni lub gdy jestem na kacu i mam kapcia w ryju. Ale to są siuśki, wiem o tym i wcale nie twierdze inaczej. Podobnie Redds (żółty - cytrusowy chyba). Pijam to identycznych okolicznościach. To taki mój alkoholowy RedBull :D
Drogi Madnessie, zaczynam się poważnie obawiam o Twoją orientację seksualną. Do tego dochodzi czułe wspomnienie tego, co dawałeś ze sobą robić Frankiemu na pace.
Proszę przetnij te spekulacje, bo ludzie już zaczynają gadać.
[quote author="Tangle Foot"][quote author="Kr.ól"]Kurna piwo ze sprajtem? Nie piłem nigdy czegoś takiego… W jakich ilościach lać każdego z tych składników żeby było smaczne?
tak zwane Shandy. W angielskich pubach podchodzisz do baru i mówisz:
“Can I have a shandy with Kronenberg, please?”
i facet miesza Ci pół na pół piwo i lemoniadę.
Robią tak zwłaszcza kobiety, ale także kierowcy którym wypada się napić, ale niekoniecznie najebać.
A ja, jako że napierdalałem to gówno (znaczy się - nalewałem) dodam, ze mamy shandy - czyli fifty fifty i mamy “topsy” czyli browar plus mała dolewka sprita.
Nosz kurna - ale głupi ci anglicy!!! jak mawiał Obelix!
No dobra Tangle! Masz rację! :D Zagalopowałem się troszku w tej mojej otwartości wobec forumowiczów. Zbyt mocno akcentuje też mój liberalizm i tolerancję dla czynności kojarzonych obecnie z pedalskimi akcjami. Jestem też uprzejmy, co dodatkowo wzmaga gejowski podekst moich wypowiedzi. Stąd też oficjalnie chciałbym uciąć wszelkie spekulacje - nie, nie jestem gejem. Nie jestem nawet bi. Jestem zdecydowanym heterykiem. Wasze ewentualne wątpliwości narodziły się przez moje zwyrodniałe poczucie humoru:) Jako, że lubię żartować ze wszystkiego, orientacja seskualna także bywa tematem żartów. Skupiając się jednak na swej orientacji, jestem śmiertelnie poważny i gejowskim akcjom mówię NIE. Lesby, a tym bardziej biseksualistki podobają mi się, podobnie jak każdemu normalnemu facetowi (gdyż chodzi tu o podwojenie tych kobiecych przymiotów, które facetom tak bardzo sie podobają).
Co do chlania - piję zazwyczaj piwo ¯ywiec, Tyskie lub Lecha. Będąc na północy kraju, piję Gdańskie lub Special. Poza bro, walę w żyłę voodą, Whisky, a czasem voodę z martini albo wściekłe psy. I to, że lubie eksperymentować z piciem alkoholowych mieszanek, nie oznacza, że eskeperymenty te wymykają mi się jakoś. Nie oznacza to także, że w eksperymentach, w innych dziedzinach życia - np. w sferze seksualności - pozwalam sobie na zbytnią utratę kontroli… Wiem gdzie leżą moje granice i tylko czasem potwierdzam sobie ich położenie, poprzez dotarcie do nich.
Także przepraszam wszystkich pedałów i bi, odwiedzających to forum. Niestety dla was, nie chapnę wam dzidy. Nawet nie pogłąszczę żadnego z was po flecie… :D
Generalnie pierdole osłów którzy muszą pokazywać jacy są męscy przez napierdalanie wódy bez popity czy innego spirytu. Pije bo lubie, nie żeby sie popisać. Dlatego dynda mi i powiewa co pijesz MADness i czy to są pedalskie drinki skoro czasem lubisz. I wcale nie musisz mówić że nie jesteś pedałem, bo po chuj? Laski lecą na tajemniczych :D
[quote author="Tangle Foot"]
Proszę przetnij te spekulacje, bo ludzie już zaczynają gadać.
Wyjaśniłem, bo Tangle uprzejmie mi doniósł, iż ludzie zaczynają gadać :D
A tak poważnie - jebie mnie to, co sobie kto mysli o mnie. Ja znam swoją wartość, wiem na co mnie stać i nie muszę sobie, ani innym, niczego udowadniać. Widzę Kr.ólu, że też masz podobne zdanie… To fajnie
Wracając do tematu niejako - o, to to! Specjal! Zawsze, jak mam okazję odwiedzić rejony pomorskie, niestety - na Mazowszu mało gdzie można Specjala dostać :? - z miłą chęcią wracam do Specjala
.
Pomieszkując od dłuższego czasu w W-wie, tęsknię za produktem piwowarskim browaru Sierpc, czyli spożywanym chętnie i masowo w moim rodzinnym Zichenau Kasztelanem :cry: boż tu też mało gdzie można go uświadczyć :(
.
Polecam natomiast patriotycznie produkty browaru Ciechanów - w tym również niefiltrowane Miodowe, od czasu do czasu. Mimo, że słodkie toto i “niepiwowe”, to przyjemne - byle nie masowo
Takimi dziwnymi rzeczami można się from time 2 time podelektować - ale prób złojenia się tym nie polecam :| (swego czasu miałam fantazję na Reddsa - i wypiłam cały dostępny - marny, bo marny - zapas w pubie w Zichenau. Efekt to potworna zgaga. Ale przynajmniej juz wiem, co to zgaga :])
Bah, oczywiście znam oba znakomite trunki, kasztelan i specjal. Mam domek letni koło sierpca, we wsi zwanej Słupią (tam jest takie jeziorko i nawet lasek ).
[quote author="Kr.ól"]Co do tych piw słodkich itp. To gówno co sie sprzedaje u nas w kraju, czyli reddsy czy karmi (kurwa zabije) to nawet nie powinno się nazywać piwem owocowym!
Szczególnie wylansowane ost. (?) siakieś Karmi Lamai i to drugie chujostwo :shock: - kupiłam z ciekawości, szliśmy na ognisko i na siakimś Statoil kupiłam dynks na podpałkę (ogniska :]) + dla jaj eto Karmi, żeby pan ekspedient się zdziwił, że takie driniacze se walimy :D Dobrze podsumowała to koleżanka: smakuje jak przypalone Kiwi :? Ostatnio z niewiadomych przyczyn (z nudów? ) zrobiłam sobie z tym drina (z rumem i jakimiś świństwami, było dalej tak samo obrzydłe <blee>).
.
[quote author="Major"]Gouda+piwo= Drin Baroskoczek, cała naprzód, zanurzenie, Uboot.
Zanurzenie tah, jak nie czuć wódy. Jebie w czachę straszliwie, swego czasu podstępnie&wielokrotnie;mnie tak koleżanka uraczyła na moich własnych urodzinach :?
.
Przypomina mi się tu historia, jak na kolejnych moich urodzinach wszyscy pili w pubie wesoło bronxy & ¯ubrówę z sokiem jabłkowym (potem już wódę w ujęciu “kuflowym” :]) i w godzinach późnych coponiektórym zdarzało się sieknąć kufel na “hejnał” z zawartością tego drugiego (tj ¯ubrówy&soku;- ten sam kolor, co bro...) - mam do dziś traumę na ¯ubrówkę :?
.
[quote author="Tangle Foot"]Faultfett, kobiety piją lekkie, słodkie drinki bo mają macicę. To znaczy że muszą dbać o swoje potomstwo, nawet jeszcze nie narodzone.
Moja macica ma się znakomicie, potomstwa na razie nie planuję, choć już dawno zrezygnowałam z ambitnych gówniarskich planów typu jak wpadnę, to będę chlała czysty gin w wannie pełnej wrzątku, a na kacu jeździła do zajebania na rowerze. To oczywiste, że kobieta brzemienna - jeśli zależy jej na dziecku - nie powinna pić hoholu. Jakiekolwiek panują trendy i teorie n/t/t zależnie od sezonu, to oczywistym dla mnie jest, że ciąża - jeśli zamiarem przyszłej matki jest podjęcie się trudu urodzenia & wychowania dziecka = alkohol out total. W każdym razie - póki co, nie zamierzam się specjalnie “oszczędzać” tylko i li z tego względu, że kiedyś - być może - będę musiała zmieniać pieluchy. Póki co. hope so, Commander, for your sake
Twoja, Tangle, teoria o tyle ma rację bytu, że hohol w większym stężeniu faktycznie silniej wpływa na wątrobę i bezpośrednio na jazdy hormonalne. Bo w ujęciu mieszanek jest “bezpieczniejszy”, powiedzmy. Chyba I think so…
.
[quote author="Kr.ól"]Generalnie pierdole osłów którzy muszą pokazywać jacy są męscy przez napierdalanie wódy bez popity czy innego spirytu.
Hyhy, nie napiszę tego z uwagi, że mogłabym Twój post odebrać jako personalny atak (tym bardziej, że jakoś specjalnie nie czuję potrzeby, żeby czuć się męsko :]), ale JA wolę np wódkę “bez niczego”, bo smak soczku czy innego gazowanego świństwa jako “zapojki” nieodparcie kojarzy mi się z weselami i ogólnie jest ćFe. Just. A tym bardziej, że ktoś mógłby mi zarzucić moje preferencje jako “to kobiecie nie przystoi” :? A ryra mnie to, piję to, na co mam ochotę i tak, jak mam na to ochotę - i to jest chyba jedyne słuszne podejście
.
... czego sobie i Wam życzę - smacznego! ~ flow
To samo tyczy się chyba czerwonego (wytrawnego) wina & bro - w umiarze. Aczkolwiek można to chyba porównać z różnymi teoriami n/t terminu skuteczności działania tabletek antykoncepcyjnych Jaki lekarz - taka szkoła.
Acz cokolwiek enigmatycznie to może brzmieć, to ostatnia zasłyszana teoria opiewała na szkodliwy jednak wpływ hoholu na proces trawienia ogólnie. Czy to wino czerwone wytrawne rozcieńczone wodą, czy to 1 poobiedni bronx dziennie.
(żeby nie było - powtarzam tylko to, co zasłyszałam)
Hyhy, nie napiszę tego z uwagi, że mogłabym Twój post odebrać jako personalny atak (tym bardziej, że jakoś specjalnie nie czuję potrzeby, żeby czuć się męsko :]),
Nie zrozumiałaś Zobacz co napisałem dalej, że jak lubisz towszystko ok, przecież sama tak napisałaś.
Tak, boś jebanym szejkiem albo królem jakim… Stąd masz domek i laski/lasek Very Happy
Laski mam dwie, jedna z nich ma piersi a druga w spodniach odpoczywa, jo.
To mi sie żart rubaszny udał, aye?