Ciotka,a Ty znowu łapiesz ciśnienie
raz-teoria ZOSTA£A obalona gdyż z charakterystycznym sobie wdziękiem pokazałam, że po trawkę siegają nie tylko gówniarze, nie tylko ludzie słabi, nie tylko w celu ucieczki od rzeczywistości.
Pokazałaś, że po trawę sięgasz Ty i jacyś Twoi znajomi - patrząc na to z Twojego punktu widzenia - kontrolujesz swoje życie, masz nad tym pełną władzę i jest git. Ale jeśli Ty lub znajpmy uzależniłby się, sięgnął po twarde narkotyki, to jak zostałoby to skwitowane? - ot, młoda, naiwna, myślała, że jest lepsza, twardsza, że jej to nie dotyczy… I skończyła jak inni.
dwa-teoria ZOSTA£A obalona z łatwością z jaką szczytuję stymulując się swoimi fikuśnymi paluszkami, gdyż: założenie było dupne bo-jak zwykle u Ciebie ciotka-ogólne
Primo: nie założenie, tylko twierdzenie - jak już używamy mądrych wyrazów, to poprawnie, pliz.
Secundo: Stwierdziłem, że NARKOTYKI S¡ DLA S£ABYCH LUDZI. Przytoczyłem kilka argumentów. Potem przeszliśmy do dyskusji nt. czy wygładzają czy wyostrzają. Tu już każdy ma swoje zdanie i pogląd, więc nie ma sensu o tym dalej rozmawiać.
Cytuję maila:
Normalnie. Bierzesz - znaczy się, że Cię rzeczywistość przerasta i musisz walczyć z nią będąc pod wpływem środków, zmieniających Ci percepcję i wygładzających krawędzie problemów. To tak jakbyś pojechał na zajebisty stok narciarski (życie) i zamontował sobie hamulce, żeby nie było tak strasznie (narkotyki).
Powiesz, że wyostrzają - subiektywna opinia - może Ty masz rację, może ja.
Poza tym nie podoba mi się, że cos miałoby kontrolować mnie.
Nie ukrywajmy, że kontroluje - czy to PODCZAS brania, palenia, czy też MIęDZY.
Poza tym, to drogie.
Not to discuss.
Poza tym, procent zjebów, którzy zdychają po tym jest spory.
Zaprzeczysz? Właśnie - to jest najważniejsze. Ja - niebiorący - mam zero procent szans na uzależnienie, przedawkowanie.
Ty - jakie masz na to szanse? Promil? Mniej? Ale jest. Jeszcze raz - chciałabyś, by Twoje dziecko sięgnęło po nie, mając 1% szans na uzależnienie a potem śmierć?
trzy-dyskusja została zakończona, ponieważ zrozumialeś swój błąd i przyznałeś, że huj na to kładziesz co robią inni ale (uwaga, przechodzimy do sedna): dla CIEBIE dragi są złe i TY po nie nie sięgasz
i o to chodziło.
To ogłosiłem na samym początku. Po co więc chciałaś w ogóle na ten temat rozmawiać?
z takim Twoim zdaniem nie mam prawa ani zamiaru dyskutować.
No ale to robiliśy namiętnie i wcale mi to nie przeszkadza - ja kurwa głosiłem swoje i przytaczałem argumenty, Ty mówiłaś swoje, moje obalając lub próbując.
Strasznie mnie drażni takie pseudo tolerancyjne pierdzenie (ogólnie mówię - nie do Ciebie Marusiu) że phi! - zdanie moje, mam do niego prawo, nie dyskutujmy. A chuj!!! Kurwa jeśli jestem czegoś pewnien i mam argumenty, MOIM ZDANIEM LOGICZNE I ROZS¡DNE, to proszę bardzo - chcesz dyskutować? To lecimy!
ale gdy pierniczysz od rzeczy, że po narkotyki uciekają TYLKO ludzie słabi i coś tam coś tam to ja już się nie zgodzę i podejmuję jakże żarliwą polemikę
ufffffffffffffffffffffffff
to tyle
I bardzo się z tego cieszę, choć nie uważam, że TY PIERNICZYSZ OD RZECZY - masz swoje zdanie, dajesz argumenty, ja czytam, nie zgadzam się, daję swoje - chuj.
DOBRA - KONIEC WKURWIAJ¡CEJ GADKI O TEORII DYSKUSJI. WKURWIA MNIE TO NIEMO¯EBNIE!!!
So, once fuckin’ again - JA uważam, że po narkotyki sięgają ludzie z jakiegoś powodu. I jakiś procent z nich kończy jako nawóz. Dlatego ja - rozważając za i przeciw - jebię to w dupę.
[
quote="WASZ WUJ"]Ścisakm serdecznie za obfite piersi
to byłby sympatyczny gest acz niewykonalny deko
doje moje tak obfite, że nie mieszczą się w dłoniach
Moje graby jako bochny ogromne!
smyram zalotnie po penisku, którego w ramach zacieśniania kontaktów nazwijmy księżniczką Zofią
Call it, as you wish, just say hello and kiss the dragon.