Z zagranicznego Punka polecam przede wszystkim “No Means No” i “Primus”. Kapelki graja juz tyle lat i tyle plyt wydali, ze kurwa mozna sie pogubic. Ale daja w dupsko.
A co z HC i XXX ?
ło kurwa, najlatwiej bedzie jak polece to co najsmaczniejsze i najpopularniejsze.
Chcialem napisac dlaczego bardziej lubie polski punk, a dlaczego mniej zagraniczny. Ale jako, ze mam lekkiego kaca to musisz mi wybaczyc. Nie opisze.
Wracajmy do HC i XXX ( straight edge )
Najpierw moi bogowie czyli…
Schizma.... Ladnych pare lat na polskiej scenie HC. Polecam wsluchac sie we wszystkie plyty. W szczegolnosci w “pod naciskiem” Ze wzgledu na fajne punkowe brzmienie. “Unity2000” ze wzgledu na to, ze to Unity 2000 i “state of mind”. KURWA NA DZIEN DZISIEJSZY TWOJA BIBLIA!
Awake ... Tez polski twor HC moja plyta biblia to “Kingdom of madness”. Wyjebany w pytongsa, dobrze slyszalny bas. Morderczy wokal. Kurwa, ciary.
Illusion ... Czy ta kapele trzeba przedstawiac? NIEEE SSAAAADZEEEE. Takie kawalki jak “nz”, “vendetta”, “140” sa za bardzo znane by ta kapele przedstawiac.
Coalition ... Rowniez polska scena. Plyta “Coalition” daje w dupala.
Cries Of The Tormented ... polish HC. Nic dodac nic ujac. Rozpierdalaja. ALE… psuja sie chlopaki.
Converge ... Kurwa morduja plyta “Pettioning The Empty Sky”. Wokal rozdziera uszy a instrumenty mieszaja w trzewiach… mocny towar, ale na pozniej, mozna sie zrazic.
Good Clean Fun ... taki zagranicznowy, leciutki, przewidywalny HC. Dla relaksu mozna posluchac. Tez polecam.
Hard Resistance ... j/w.
Hatebreed ... w pindolsa. Wczesniej dalem Ci linka do teledysku. Potrafia dopierdolic w lampy.
Maroon ... ale nie kurwa Maroon 5, ten pedalski zespolik. Tylko MAROON. Wokal taki jak lubie, rozdzierajacy, przeszywajacy, ale jeszcze nie XXX, ale juz podchodzacy. Dopierdolenie w gitary. Kurwa znow mam ciary.
Shai Hulud ... za tym mniej przepadam, ale ujdzie w tloku. Nie wiem czemu, jakies negatywne fluidy do mnie leca z tych dzwiekow. Mimo to polecam.
Sick Of It All ... Tej kapelki tez nie trzeba przedstawiac, ale tez nie w moich gustach. Wokal taki za jakim nie przepadam, ale ujdzie. Mocne, wpadajace w ucho kawalki. Kultowy zespol.
Blood for Blood ... Kuuuuurwa gniota wokalem. Czuc lekkie podobienstwa w wokalowym brzmieniu do Sick Of It All, ale jednak to nie to. I to nie to sprawia, ze staje mi sluchajac tego. Poprostu walec.
Morning Again ... Cos pieknego. Nie spogladajac na plyty wybierasz jedna. Robisz to od niechcenia. Wrzucasz do napedu, dajesz play i kurwa to Morning Again. Od razu czuc, ze to cos innego. Wokal, brzmienie. Kurwa wszystko. Kiedys przy tym milowalem moja byla kobiete. Tempo bylo mordercze. Morning Again polecam z pindolem na dloni.
Earth Crisis ... polecam, ale z lekka nuta niepewnosci. Cos mnie w tym drazni.
NEGATE ... To juz jest wyzsza szkola jazdy. Tutaj juz wchodzi ostre metalowe brzmienie i zabijajacy wokal. Plytka “ the filth season” z wstawkami z “piatku 13 go”, nigdy nie zniknie z mojego grajka. Fakt maja w niej melodyjne kawali, ale nie tak jak w Killswitch engage. Negate polecam.
Ryker’s ... Znowu ciary grrrrr. Moja kolejna biblia. Chodz bym mial grajka z pojemnoscia 10 MB, to nawet jeden kawalek zespolu musi sie tam znalesc. Wgniatajacy chujka w żyć wokal. Wpadajace w ucho kawalki z konkretnym dopierdolem. Plyta “ Life is A Gamble” czy “ground zero”. Do tego podwojna plyta koncertowa ( kurwa zapomnialem tytulu ). Ja pierdole. Chuj, ten kac. Kawalek przy ktorym kurwa placze to “You’ll never walk alone” z life is a gamble. Najpierw pedalski wokalik przy akompaniamencie przesteru, potem perka, powolne sciszenie.... i kurwa z ciemnosci wylaniajace sie, krzyczace tlumy You’lll neeeveeeerrrrrr waaaalllk aaaaallloooonneeeeee.... ( tutaj wchodzi perka… dup dup pyk pyk bup bup pyk pyk… ) you’ll neeeveeerrrr walllk alonnnneeeee ... teraz gitara i kurwa miazdzacy wokal, razem z widownia. Jak to pisze to chce mi sie plakac. Z tego kawalka kurwa bije prawdziwa Hard Core’owa wiez, ktora panuje na koncertach. Wypierdolisz sie to 15 osob cie podnosi. Wstajesz i dostajesz w ryj. Kurwa.
ś.p. Sunrise ... Ocieramy lzy i wchodzimy w inna bajeczke. XXX. Nieistniejaca juz polska kapela. Straight Edgowa pozycja obowiazkowa. Znow chce mi sie plakac. W calej ich karierze nie bylem na ich koncercie. Wokal wchodzi w dupala po same migdalki. Ten muzyczny gatunek jest bardzo charakterystyczny. Dzieki niemu mozna powoli wkraczac w meandry black metalu. Popierdolone, melodyjne, mile w sluchaniu, ze skrzeczacym wokalem ( nie zawsze ) dzwieki. Porownam to do kobiety robiacej Ci loda drapiac zebami. Niby wszystko pieknie, ladnie, ale czasem boli. To jest kurwa XXX.
Red Roses For A blue Lady… Skrzeczacy wokal, darcie mordy z zajebista linia melodyczna. Kurwa znow ciary. Polecam
ZAO ... Uoooosz kurwosz, to jest to co tygrysy lubia najbardziej. Przestery, inny od wszystkich wokal, kawalki nie leca na jedno kopyto. Polecam plyte “ save yoursefl from hell” i jeszcze jedna, ale kurwa zgubilem. MAM, ale nie podpisana :/
Liar ... Tutaj juz nie ma opierdalania sie na szychcie. Wyrazna gitara, wyrazny wokal, wyrazne zapierdalanie. NAjpierw krociutka rozgrzewka a pozniej nie ma zmiluj sie. Albo biegniesz albo lezysz w rowie.
Heaven Shall Burn ... Mniaaaammmm Tego nie przedstawie. W “ teledyskach “ zapodalem probke. Zapoznaj sie z kawalkiem “ the weapon they fear “ “ lub “ naked among the wolfes “. Ja pierdole czemu ja tak kocham ta kapele?
Na koniec kurwa rodzynek z XXX. Sory, ale musze sobie rzygnac i nie mam sil pisac wiecej. A kapel godnych polecenia jest naprawde duuuzo wiecej.
Wracajac do rodzynka, o co chodzi?? O cos co pozwoli isc Ci przez miasto i napierdalac dresow, dostawac wpierdol od dresow i nawet tego nie czuc. Do tego byc zadowolonym z wybitych jedynek.
Mozesz przy tym rznac kaszalota i miec z tego czysta radoche, przyjemnosc i podniete. Dlaczegoz? Bo bedziesz wyobrazac sobie kobiete, ktora tak wykurwiscie wydziera sie do mikrofonu. Powiedzialem kobiete? Phiiii malo to kapel z kobietami na wokalu? W CHUJ! No wlasnie wiec w czym podnieta?? Bo… to.... Walls Of Jericho i kurwa mowie SSIJA!