Jak zapewne się domysliliście (wszak siedzą tu same pierdolone wulkany intelektu rzygajace i srające grubymi klocami IQ) nie chodzi wcale o przedstawicieli palestry (czyli papug) a o nap?j (a właściwie taki glut) alkoholizowany zwany r?wniez ajerkoniakiem.
Popołudnie.
Pewnego popołudnia kobieta moja sprowadziła do domu koleżanki z pracy w liczbie trzy wraz z 7 (sic!!!) butelkami tej malarycznej ż?łtej sraki. W związku z powyzszem wyjąłem dla r?wnowagi z barku buteleszkę “Wody brzozowej” (takiej rzekomo ukraiñskiej gorzały a nie płynu dezodoro). Buteleszka była zdrowo napoczęta a dodatkowo kobiałki oczywiście musiały wśr?d hihotania spr?bować (i już chuj strzelił cztery kielonki). Brzoz?wka szybko wyszła. W bareczku posucha. Chciałem do sklepu lecieć ale teksty - no przestañ! przecież mamy co pić! nie ła¼ bo ci jeszcze ktoś wpierdoli! - spowodowały moją rezygnacje. I to była decyzja dalece bardziej brzemienna w skutkach niż członkowstwo Anety krawczyk w Samoobronie.
Wiecz?r.
Wypiłem.... wypiłem 3 butelki Adwokata. To chuj ale pod koniec stwierdziłem, że mi słodko w ryju i powędrowałem do kuchni. Lod?wka okazała się być ziemią znacznie obiecañszą od barku. 2 pifka Faxe w litrowych puszeczkach. Wlałem w celu rozpuszczenia ż?łtek zalegajacych moje trzewia.
Ranek.
Ja pierdole.... budze się… zgaga w ryju… kwassss taki że od samego beknięcia szkliwo na zębach zaczyna porowacieć. A wątpia? Pełne płyn?w i śluz?w, czuję jak domagają się wolności i niezawisłości. No to łazieneczka i chlust, chlust, chlust… sam browar. W kichach dalej gniecie… Kuchnia, woda ciepława (1 litr + łyżeczka kropli żołądkowych - znakomicie odświeża oddech i smakuje tak samo w obie strony praktycznie). Chlust, chlust, chlust....
Operacja powtarzana 4 razy.śniadania zero, obiadu zero, kolacji zero.
Advokat to przejebanie chujowy zaw?d......