dature jaralem, ale jakos mnie nei klepnelo. ayachuasca sie boje troszki, a bieunia za chuj nie wezme. jakies inne naturalne opcje? kto co gdzie jak oraz jakie wrazenia. bo osobiscie po mkesykanach grzybach jak poszedlem w chuj w las i przespalem tam noc bez jedzenia i picia to ja pierdole taki trip. chociaz psylocibe lanceta od gorali daje rade. dobry dil. dajesz baniak wina i masz kilo suszu. a mialem nie pic ech.
sorry nie suszu tylko samych grzybow.

