Ożesz ty kurwa w morde jebane babmusy!!!
Miło zacząłem a teraz do rzeczy - w piątek był wiecz?r kawalerski mojego kolegi dobrego (co go na zdjęciach pokazywałem kiedyś). No i najebałem sie tak potwornie i fantastycznie, jak chyba ostatni raz w 99 roku na własnych imieninach. Ale do rzeczy:
Kolega się żeni, więc postanowiliśmy całą grupą spotkać się i napierdolić. Nie tam jakieś gogo, dziwki, tylko kulturalna napierdalanka na maxxa.
W związku z tym, że 3 ziom?w z naszej 6 osobowej paczki mieszka w Wawie, postanowiliśmy zrobić wieś w stolycy. A co będę we własnym mieście rzygał.
W piątek po pracy zapakowałem się z kawalerem do pexa i ruszylim do warszawy. Na drogę wzięliśmy tylko po browcu, bo nie wypadało wyprzedzać innych koleg?w.
Po przyje¼dzie dotarliśmy do mieszkania organizatora koło placu 3 krzyży i czekaliśmy na pozostałych. Gdy już zebraliśmy się wszyscy - 6 chłopa, rozpoczęliśmy akcję “Wiecz?r kawalerski Bzyka” - bo tak się nazywa kolega ślubujący.
W mieszkanku miała być tylko rozgrzeweczka przed gł?wną imprą, ale jak to Polacy - żaden z pustą ręką nie przyszedł w gości, także wstydu nie narobiliśmy - wychodząc z domu każdy już był dziabnięty. Ja postanowiłem pić tylko w?dkę, kt?rą lubię, bo jest dobra, a popijać ginem z tonikiem, bo jest dobry.
Rozpoczęliśmy od klubu Amnezja - bez rewelacji w środku, za to było wchuj dupek. Bzyk postanowił potañczyć, co nas zaskoczyło, gdyż Bzyk nigdy nie tañczy. Pozytywnie zaskoczyły mnie warszawianeczki, lub dziewczyny spod warszawy, gdyż były bardzo chętne do tañca.
Po godzinie byłem już najebany, gdyż popijanie w?dki ginem okazało się bardziej zdrowe niż myślałem i skutecznie oczyściło m?j organizm ze złego humoru.
Opuściliśmy lokal celem udania się do następnego. Niestety nie pamiętam jego nazwy - wiem, że był koło NBP w jakiejś piwnicy, a w środku było więcej czarnuch?w niż na Bronxie, wok?ł kt?rych wiły się polskie laski, spragnione czarnej spermy. Nie chcąc robić konkurencji naszym czarnym kolegom, wypi8liśmy znowu po kolejeczkach kilku i jakieś drinki, i poszlim wchuj.
Następnym miejscem był klub o nazwie Balsam, ale dowiedziałem się o tym dopiero dziś, gdyż wtedy byłem jak meserszmit. Rozpocząłem od… zgadnijcie… Tak! W?dki i ginu! Potem tañczyłem w rytm rege, ale perkusista grał za szybko, więc się zmęczyłem i poszedłem pić. W pewnej chwili stwierdziłem, że wypiłem strasznie dużo, więc trzeba się oczyścić. Poszedłem się wyrzygać, ale w tym momencie pomyślałem sobie o naukach MADnessa - że lepiej to robić świadomie, a nie tak po pijaku.
Wr?ciłem i piłem dalej.
Potem pamiętam jak przez mgłę wycieczkę po kebaba i godzinną kolejkę, wśr?d kt?rej były takie indywidua, że kosmos - pamiętam długowłosego zioma w obcisłych czarnych dżinsach, śpiewającego NON STOP PRZEZ GODZINę refren piosenki Lady Pank - na co komu dziś… Co dziwne, ziom ten miał kolegę w zielonym dresie i czapce, kt?ry nic nie m?wił, tylko za nim chodził.
Po kebabie, wracając w stronę baru, zobaczyliśmy bilbord z jakimiś drzwiami. W tym momencie doznałem iluminacji i stwierdziłem [pod wpływem Mroczenej wieży Kinga] że są to drzwi do innego wymiaru.
Rozpędziłem się i z 30 metr?w wypierdoliłem na pełnej kurwie w bilbord.
Koledzy otrze¼wili mnie po kilku minutach, ale ja nadal chciałem dostać się do innego wymiaru, więc podjąłem kolejną pr?bę. Wsparło mnie 2 innych koleg?w, a obserwowało kilkanaście os?b, bo okazało się, że byliśmy blisko baru.
Potem podrywałem jeszcze jakąś wyborną dupę, ale dałem sobie spok?j po tym, jak nie dałem rady się przedstawić. Wyszliśmy z baru, wsiedliśmy w taxę i pojechaliśmy do domu. Zatrzymaliśmy się przed kebabownią jeszcze, co było błędem, bo potem pan tax?wkarz nie chciał nas wpuścić. Na szczęście było to blisko, więc poszliśmy z buta. Nagle zdjąłem spodnie i gacie i zacząłem klaskać chujem o uda, krzycząc, że to ku czci Bzyka. Reszta koleg?w dołączyła się do oklask?w. Wzbudziło to niesmak u pana policjanta, kt?ry przejeżdżał obok. Dziś myślę, że mieliśmy farta, ale wtedy wizja wpierdolu od policji lub myjki wydała mi się bardzo zabawna, gdyż na myjce nigdy nie byłem.
Policjanci wysiedli i podobno byli bardzo ¼li. Jedyny z nas, kt?ry m?gł powiedzieć cokolwiek w miarę wyra¼nie rozpoczął negocjację, że kolega ma wiecz?r kawalerski, an dow?d pokazując jego koszulkę ze zdjęciem i napisem - “Wiecz?r kawalerski bzyka” plus jego morda na zdjęciu.
Powiedzieliśmy, że wracamy już do domu, kt?ry jest 500 metr?w stąd, więc niech nam nic nie robią, bo już jesteśmy grzeczni. Stanęło na 100 zetach, kt?re im daliśmy i spisaniu danych. Nie pamiętam, żebym coś powiedział policjantowi, więc przypuszczam, że wzięli dane od jednego z nas.
Wr?ciliśmy do domu, ujebaliśmy si na podłogach, kanapach, karimatach, wcześniej przytulając się grupowo, w imię przyja¼ni niezniszczalnej. Bo wiedzieć Wam trzeba, że trzymamy się od liceum i nic nas nie powstrzymało, ani nie rozerwało więzi!!!
Rano o 10 zesrałem się potwornie, budząc wszystkich.
Podsumowując: przepiłem 300 złotych, wypiłem chyba z litr alkoholu 40%, przepierdoliłem się przez p?ł warszawy, pr?bowałem dostać się do innego wymiaru, machałem kutasem w centrum.
Było fantastycznie.

