Akcja dziala sie dokladnie w poniedzialkowy wieczor. Z grupa znajomych postanowilismy wypic bronxika w plenerze. Ja jako ostatnio wyposzczony z kasy ziomek ( oszczedzam na randke ale ciii ) poprosilem o postawienie mi kilku puszek. Dokladnie 3 ch harnasiow. Siedzimy w 3 ke przed miejscowym MDK schowani w cieniu i pijemy. Nagle przychodzi kolega po ktorym spodziewalem sie, ze nie pije za duzo. Jakiez bylo moje zdziwienie gdy po kilku minutach w mojej brudnej lapie trzymalem butelke smacznego “CHERRY za cztery”. Reszta nie reflektowala na ten trunek to postanowilismy wypic po winie na glowe z owym znajomym.
Wiadomo poniedzialek, we wtorek do pracy ziomki szly to postanowilismy sie rozejsc. Z tym kolesiem szlismy w ta sama strone. Chyba byl przy kasie bo w nocniku kupil po zuberku.
Jako, ze idac chujowo pic piwo to postanowilismy usiasc na laweczce przy przelotowej trasie Czestochowa - Opole. laweczka przy przejezdzie kolejowym, w chuj ciezarowek wiec wymyslilismy zabawe by nakuszac tiry na klaksonowanie. Fajnie.
Ale do czego zmierzam Siedzimy na laweczce i kurzymy fajeczki. Rozmawiamy i takie tam.
Odpalam ostatnia fajke i co sie dzieje? Czuje, ze tresc zoladka dzwiga mi sie do przelyku. No to co zrobilem? Zamknalem usta, poczekalem az naleci do paszczy po czym z powrotem lyknalem do brzusia. Czulem jak elementy sutej kolacji slizgaja sie po gardziolku. Powtorzylo sie to chyba z 4 ry razy. Co najciekawsze, ze idac do domu czulem sie rewelacyjnie. Nie mialem ochoty na rzyganko ( co zawsze robie jak wracam z piwa ). Z tym chlopkiem fajnie sie gadalo wiec wydaje mi sie, ze lykalem by nie przerywac rozmowy.
A czy Wy lykaliscie wlasne wymiociny??
Kurwa stary nie wiem czy Ci sie to uda. To nie moze byc wymiot z przepicia. To musi byc wymiot, ktory jest spowodowany czyms obrzydliwym. Jak pije to duzo pale, po jakims czasie ( licz… cala paczka lub jak slaby dzien to kilkanascie fajek ) zaczyna mnie draznic ten dym. Wtedy przy kazdym machu mnie sie wzbiera. Po poniedzialkowym przykladzie mozna sobie jakos z tym poradzic.
Ja zazwyczaj sporo palę, ale wiem że zbiera mi się cholernie po rozpuszczalnej kawie, jak ja tego gwna nienawidzę. Ale jak niema sypkiej pod ręką to pije taką, chyba zaraz się pokuszę i jebnę na raz. Może uda się rzygnąć.
gdy byłem na wyjeździe ze znajomymi w uroczym pensjonacie dopadł mnie poranny paw… wystartowałem do kibla tuż przy pokoju… ale OCZYWI¦CIE zajęty był… pierwsza fala przytrzymana ręką w gębie… lece piętro niżej do kibla… w połowie schodw czuję że nadchodzi druga fala… tuż, tuż przed drzwiami kibla nadeszła… w ryju tyle tego było że miałem dwa wyjścia albo odsunąć rękę i opierdolić wszystko na około pawiem… albo połknąć… heh udało się i do muszli dotarłem nie brudząc niczego po drodze… ale nie powstrzymywałem się dalej
kurde zawsze rzygam rano jak skuję się “wściekłymi” (wdka pł na pł z sokiem malinowym i tabasco)
najlepiej że po drodze mijałem pokj kolesi ktrzy poprzedniego wieczoru częstowali swojej produkcji samogonem - z ich opwieści wyglądało tak jakby mnie na rzyganie wzięło po tym jak zobaczyłem że oni od rana “koñczą” niedopity trunek (przywieźli 5 litrw w baniaczku)
kiedyś za młodych lat na imprezce tragicznie sie skułam a że nie mogłam tafić na czworaka do kibla i wanna była blizej wszystko w niej wylądowało razem ze mną.
Raz z kumplem po szkole postanowilismy sie zajebac maxymalnie. wpadlismy do mnie na jame wypilismy 0,5 po czym wzięlismy butelke whisky i poszlismy na rynek, gdzie spotkalismy znajomych czubkw. miło sie gadało i piło a kolesie do tego jeszcze zioło paliło i było baaardzo miło. hmmm w kazdym bądż razie nie pamiętam powrotu mego do domu, ale pamietam jak juz w domu siedziałam na kiblu mając wiadro przed soba i puszczałam pawia raz do wiadra a raz do umywalki ktra była tuż obok. rano zupełnie nie wiem jak to sie stało okazało się że zazygałam cały kibel dosłownie włącznie ze ścianami a tak się starałam trafic .... ech.... trza było malowac:)
alez młodość bywała piękna i starzy mieli polewke ze mnie przez tydzieñ :D
ja niestety żołądek ma słaby, zazwyczaj ok 7. kolejki zbiera mi sie na żyga (chociarz reguły nie ma)… ale najgorzej to i tak jak ktreś z kolei piwo jest ciepłe i bez gazu…
[quote author="kossak"]ja niestety żołądek ma słaby, zazwyczaj ok 7. kolejki zbiera mi sie na żyga (chociarz reguły nie ma)… ale najgorzej to i tak jak ktreś z kolei piwo jest ciepłe i bez gazu…
popieram ciepły browar bez gazu to jak żydzi w gazowni i chuj przeminęło z wiatrem :twisted:
Ja to po czystej rzygam. Wczoraj uskuteczni?em pi?kne rzyganko przed klubem w t?umie ludzi jak walilimy ?liwowice z gwinta, skurwysy?stwo wykreca flaki.
[quote author="mskojon"]Ja to po czystej rzygam. Wczoraj uskuteczni?em pi?kne rzyganko przed klubem w t?umie ludzi jak walilimy ?liwowice z gwinta, skurwysy?stwo wykreca flaki.
Raczej każdy, po odpowiedniej dawce wódki rzyga.Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.