http://www.wild-przychodnia.com/?m=articles&ms=view&article_id=277
Na oddział urologiczny szpitala im. Michałowskiego w Katowicach przywieziono pacjenta z całkowitą amputacją narząd?w płciowych. Lekarze byli zszokowani. Młody, przystojny, zamroczony dawką środk?w usypiających mężczyzna został okaleczony chirurgicznym skalpelem! Ktoś użył też klamer uciskowych przy cięciu, ale nie potrafił zatamować krwotoku. Ofiara mogła umrzeć.
- Operujemy r?żne przypadki obrażeń narząd?w płciowych, ale z takim jeszcze się nie spotkałem. To nie było częściowe uszkodzenie krocza, tylko radykalne pozbawienie penisa i jąder. Takie okaleczenia zdarzają się bardzo rzadko i zmieniają życie pacjenta. Na stole operacyjnym mogliśmy już tylko opatrzyć ranę. Jako urolog zrobiłem wszystko, co mogłem. Teraz pacjent potrzebuje pomocy psychologa i seksuologa - stwierdził lekarz Henryk Augustyniak, kt?ry operował mężczyznę.
Operacje penisa w tym szpitalu wcale nie są rzadkością. Panowie tracą tę część ciała w wypadkach samochodowych
i przy pracy, podczas pijackich awantur, czasem są ofiarami zemsty lub sami sobie ucinają genitalia. Potem organ trzeba odtwarzać z lepszym lub gorszym skutkiem. Urolodzy nie chcą wnikać w motywy takiego postępowania; za wieloma kryją się zaburzenia psychiczne. Jednak nawet w szale nikt dotąd nie wykastrował mężczyzny tak dokładnie.Chociaż pod względem medycznym ta operacja nie była trudna, dla mnie była ciężkim przeżyciem. To był wstrząsający widok, przyznaje lekarz. Pacjent po kilku dniach od operacji wr?cił do domu. Rany fizyczne goją się dobrze. Jakie są rozmiary tych psychicznych, na razie nikt nie wie. Może nawet on sam. Po takich dramatach zdarzało się, że okaleczony mężczyzna pr?bował popełnić samob?jstwo. Chociaż o tym wiadomo, oddział urologiczny katowickiego szpitala nie m?gł pacjentowi zaoferować pomocy psychologa. Uratował mu życie, ale codalej?
Sztuczne penisy nie są doskonałe, operacje są bardzo skomplikowane. Na pewno do końca życia ten pacjent będzie musiał brać hormony, m?wi Henryk Augustyniak.
32-letni Witold J. mieszka w centrum Katowic, w zadbanej kamienicy. Sam otwiera drzwi. Jest blady, osłabiony, nie wygląda jednak na kogoś, kto znajduje się w skrajnej depresji. Sprawia wrażenie silnego psychicznie. Jest atrakcyjnym brunetem.
- Czuję się dobrze, dam sobie radę - m?wi stanowczo. - Nie potrzebuję cudzego zainteresowania, nie chcę budzić sensacji.
O swoim partnerze nie chce się wypowiadać, ale wok?ł i tak wszyscy wiedzą, gdzie mieszkali dwaj panowie, kt?rych tak wiele łączyło.Pewnego dnia po południu pod dom podjechała karetka i zabrała jednego z nich. Bardzo krwawił. Pojawiła się policja. Mieszkańcy eleganckiej kamienicy zaniem?wili - takiego skandalu dotąd nie było.
Po kilku dniach karetka przywiozła Witolda z powrotem. Co się stało z jego partnerem, nikt dokładnie nie wie. Został w areszcie, a może w szpitalu psychiatrycznym?Gł?wny lokator Witold J. jest Ukraińcem, z pochodzenia Polakiem. Na Ukrainie skończył studia informatyczne, przyjechał do Polski i skończyć jeszcze teologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Potem przeprowadził się na Śląsk. Kierował własną firmą związaną z komputerami, świetnie m?wi po polsku.
Siergiej R. przyjechał do Katowic dużo p?źniej. Panowie poznali się na Ukrainie i postanowili razem zamieszkać w Polsce, u Witolda. 27-letni Siergiej jest z wykształcenia lekarzem. Po przyjeździe nie m?gł jednak znaleźć pracy, był na utrzymaniu przyjaciela. Wkr?tce ten układ zaczął się psuć. Według katowickiej policji, Witold po kilku miesiącach wsp?lnego mieszkania stwierdził, że ma już dosyć związku. Nie zamierzał być wierny Siergiejowi, kt?ry powinien się wyprowadzić i zaczął żyć na własny rachunek. Siergiej z takim pożegnaniem nie m?gł się pogodzić. Potraktował to
jako zdradę i zaplanował zemstę. Podobno kropką nad i było przyłapanie Witolda z innym partnerem. Tego
Siergiej nie m?gł znieść i przestał się wahać. Najpierw zaaplikował partnerowi środki nasenne i znieczulające. Środek usypiający podał w kawie, potem zrobił zastrzyk z narkozą. I poszukał skalpela. Mimo tych przygotowań koszmarna operacja nie przebiegła fachowo. Szalony medyk nie przewidział, że krwotok będzie tak duży. Pomoc utrudniał nam fakt, że pacjent był pod wpływem środk?w, kt?re mogły wpłynąć na obfitość krwawienia. Klamry uciskowe nie spełniły swojego zadania. To było bardzo niebezpieczne cięcie, życie ofiary było zagrożone. Dlatego pacjent trafił najpierw
na OIOM do siemianowickiego szpitala - dodaje Henryk Augustyniak.
Gdy Siergiej zobaczył jatkę, do kt?rej doprowadził, stracił panowanie nad sobą. Podobno chciał popełnić samob?jstwo, pr?bował też sam się wykastrować. Nie doszło jednak do tego; sam nie podni?sł na siebie skalpela. Nie zrobił sobie poważnej krzywdy. W końcu w panice zawiadomił znajomych, że z Witoldem jest źle. To oni wezwali pogotowie. Siergiej R. Został zatrzymany przez policję; nie stawiał oporu, nie ukrywał, że wykastrował partnera z miłości i z zazdrości. Był
w szoku.
Jeszcze w areszcie pr?bował pożyczyć kartę telefoniczną, żeby się nią wykastrować. Nie dostał jej. Teraz Siergiej R. jest pod specjalną obserwacją funkcjonariuszy, bo trudno przewidzieć, co zrobi.
- Zazdrość bywa straszną, destrukcyjną siłą - tłumaczy seksuolog prof. Zbigniew Izdebski. . Ludzie z zazdrości popełniają najgorsze czyny, stosują przemoc, jakiej nigdy by się nie dopuścili w innych sytuacjach. Kobiety i mężczyźni niszczą przedmioty, ranią, zabijają. W swojej praktyce spotkałem się już z tym, że kobiety pr?bowały obciąć penisa mężczyźnie.
Czasem im się to udawało. To wcale nie takie rzadkie. Używały noża, tasaka.Ale to, że zazdrość odbiera rozum,
nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla takich czyn?w. Zdaniem prof. Izdebskiego, na zachowanie Siergieja mogły nałożyć się r?żne okoliczności. Także to, że był uzależniony ekonomicznie od swojej ofiary. - Być może nie miał tu prawa stałego pobytu, nie miał pracy, własnych dochod?w. Rozstanie z partnerem przyjął nie tylko jako emocjonalną krzywdę, ale też jako cios w swoje warunki bytowe. Grunt usunął mu się spod n?g. Może liczył na stabilizację, na lojalność partnera i jego pomoc w usamodzielnieniu się, miał też przekonanie o własnej wartości, jest przecież człowiekiem wykształconym. To wszystko zapewne runęło, gdy dowiedział się, że partner go wyrzuca z domu i z życia . zastanawia się prof. Izdebski.
Dlaczego jednak Siergiej zdecydował się na tak odrażającą zemstę jak kastracja? - W środowiskach homoseksualnych
penis ma szczeg?lne znaczenie jako symbol męskości, atrakcyjności, prestiżu. Nie bez powodu odrzucony partner wpadł na taką właśnie koncepcję; pozbawić swoją ofiarę znaczenia - uważa prof. Izdebski.Nadzieja w medycynie
Seksuolodzy i psycholodzy mogą pom?c Witoldowi J. przyjąć do wiadomości to, co się stało. Ale prawdziwą szans? mogą dać mu tylko chirurdzy.
- Oczywiście, że wypadki kastracji się zdarzają - potwierdza prof. Zbigniew Lew-Starowicz. . Medycyna idzie jednak do przodu, nie jest to koniec męskości. Wykonuje się obecnie rekonstrukcje plastyczne penis?w, kt?re spełniają swoją rolę. Można prowadzić wsp?łżycie seksualne, a to bardzo wiele. Do pewnego stopnia można też odzyskać wrażliwość zakończeń nerwowych. Oczywiście, pacjenta czeka dość długa droga do celu, stale będzie musiał zażywać środki hormonalne, ale powr?t do zwyczajnego życia jest możliwy.
Jak to m?wią, niech się psy żrą między sobą.

