W sobotę zabrałem moją c?rkę i pojechalismy sobie z rowerkami do parku. Po drodze truskaweczki - piekne, czerwoniutkie w pudełeczku oh, oh!
o godzinie 18 się zaczęło. Najpierw mała - pościel, dywan, pies ,potem ja na szczęście za kazdym razem do kibla. Błeee 6 sesji tak po dobre 15 minet. Obydwoje na kleiku ryżowym całą niedzielę. Dziś mam rozkoszny b?l przepony.
[quote author="Konina"]kurwa, jedni tu maja dzieci, inni dopiero zdaja egzamin dojrzałości. czy jest tu ktoś “ pomiendzy” ja pierdole ni w chuj ni w wuj.
ja już dawno jestem dorosły ale nie mam dzieci, czy o to Ci chodziło czy co?
A kto szamie takie styropianowe truskawki? :?: :?
.
Ostatni i drugi raz w życiu skusiłam się na truskawki - mutanty w lutym (jaśniehrabiance się takiego wynalazku do szampana zachciało) - i zdołałam zjeść 3 (słownie - trzy), nim wizja przyczajonego pawia, ukrytego bełata opanowała moje trzewia…
.
Nie no - to nawet nie tak, że po tym sie chce rzygać, ale - zresztą, kto choć raz próbował, ten wie - to w ogóle nie smakuje jak truskawki :?
.
Najlepsze są takie w czerwcu, prosto z krzaczka obszczanego przez psa sąsiadów, z piaseczkiem chrzęszczącym w zębach
Jakoś jak zapuszczę zurawia na takie wynalazki to przypomina mi się dowcip o mutacji psa z jabłonką dająca samopilnujacą się jabłoñ i kiszki mi skręca w w radosnym pochodzie wymiocin.
Ja nie wiem co kieruje ludzikami by kupowac TYPOWO LETNIE owoce w zimie badz jeszcze wczesna wiosna. Moj dwuletni siostrzeniec widzac podawane mu truskawki w snieznej aurze krzywi sie jak chuj i ich nie tyka. Jestescie stare a glupie.