Maybe racja.
Dla mnie subkultura musi ewoluować z innej, powstać w wyniku rozłamu/przełomu/whatever, może mam chujowe podejście. Ale dla mnie emo to sztuczny nurt dla niezdecydowanych cipek, które akurat trwały w niszy pt."Szukam ‘kolegów od muzyki’”, nastawiony na wciskanie dzieciom palestynek, czarnych kredek, sztucznej krwi z Allegro i Toli Szlagowskiej. Depresyjne wodolejstwo, dzieci spędzające przed lustrem połowę dnia i wszechobecny Smutek u ludzi, którzy za cel życia obrali sobie jego zjebanie przez gorzkie żale. No for fuck’s sake, to już więcej zrozumienia mam dla kinderpunków, choć znam takich agentów, którzy mieszkając na squacie co tydzień popierdalają do mamusi po pieniążki.
Trudno mi wyobrazić sobie dzieci, które trwają w tej (kurwa) “emo-subkulturze” nie zastanawiając się nad przyjebaną sytuacją w której się znaleźli. Bezbrzeżny żal, kurwa i smutek na wskroś, me życie traci sens bo co prawda mam na chlebek, mam emo-laskach, rodzice nie tłuką mnie za często, ale jest jeszcze tyle różnych kurwa rzeczy, którymi można się zmartwić, choćby tymi złymi ludźmi, którzy mnie nie szanują bo ciągle się czymś martwię (kółko się zamyka).
A screamo to rzeczywiście ciekawy kierunek, z którego być może powstanie coś ciekawego. O ile już nie powstało, nie jestem na bieżąco, ostatnio odkurzyłem płyty i wracam do Judas Priestów et consortes. A że screamo wywodzi się z emo… jebać, gówno wszak jest najlepszym nawozem.
A skoro już wspomniałem o emo-laskach:
Punk rock girls are hot, metal girls make me drool
Hardcore girls are sexy, but emo girls rule
Short spiky hair, and horn-rimmed glasses
Sweet emo pussies, tight emo asses