podjęłam dziś ważną decyzję. zostaję imoł.
jestem do tego wprost zajebiście przysposobiona - mam grzywkę oraz włosy, których nie da się sensownie [ani też seksownie] uczesać. blade ciało, które po tygodniowym seansie w solarium przed studniówką było tylko trochę żółtawe.
mam też spodnie rurki [nawet w czarno-szare prążki!] i kolczyki trupie czaszki z plastikową kokardką. jest też królik. nie czarny, choć biały. jebnie się czarną wstążkę w białe groszki i będzie eloł imoł.
niewiele powodów do śmiechu - wiele powodów do płaczu. brak chłopaka, perspektywa studiowania w nysie [hehe tak tak] i ogólne zjebanie świata.
JESTEM INNA!
nie wiem, co zrobić z butami. cholera, nie umiem chodzić w trampkach, bo czuję kamienie. to samo tyczy się balerinek. no ale chuj to chuj. czas zacząć.
szkoda, że w pobliżu nie ma skateparku, a ja ledwo umiem jeździć na rowerze. co zrobić? gdzie znajdę emo fucking frienda? tylko płacz.
zbyt punkowa dla gotów, zbyt gotycka dla punków. ehh mroczny żal ogarnął mnie.
JESTEM INNA!
napisałam też emo-wiersz.
w onirycznym śnie
ujrzałam ciebie
miałeś złamane skrzydła
to tak jak ja
strach boli
boję się kochać
obaczymy, jak długo będzie mi się chciało pajacować. kaming soon lub nie. w koñcu mam wakacje. panta rei!