Za Kaczora mielibyśmy ogólnopolską żałobę. Chyba nawet była jedna po autobusie. Więc jak najbardziej porównujmy, ale Bronek wygrywa tą rundę z trupem. Zresztą oficjalnie nie on ją wprowadza, a naciski to chuj w piździe też może robić, cokolwiek to oznacza. Jebać to zresztą, who gives a fuck…
Swoją drogą zabawny motyw. Kaczor - prezydent żałoby narodowej - doczekał się pośmiertnie najdłuższej żałoby w dziejach tego kraju. Wygrał, skubany!

