chuj jednak macie racje po czesci z calym szacunem. trzeba sie ogarnac. bo jednak nie zawsze czlowiek zyje w pelni barw i nie rodzi sie synem multimiliardera. tylko ze psycholog kolega powiedzial ze jestem ponoc zbyt wrazliwy (co probuje zmienic - bo moge zrobic rozne rzeczy i zaszkodzic sobie lub komus w aktach zalamania nerwowego) i mam odksztalcona psychike. pozdro pincet. aha kurwa. te antydepresanty nie dzialaja.
[quote author="Nitrogenix"]te antydepresanty nie dzialaja.
Antydepresanty mozna zmienic bo jak wiekszosc lekarstw musza byc dobrze dobrane - jesli nie dzialaja to psychiatra sie nie popisal, daj szanse innemu, moze Ci pomoze?
Na pierdolenie o zjebanym życiu ze względu na brak ojca i nadopiekuńczą matkę, mogę tylko przytoczyć anegdotę z jakiejś książki psychologicznej:
było dwch braci, pochodzących z mega patologicznej rodziny - ojciec alkoholik, matka święta kurwa cierpiąca, bla bla bla.
Gdy bracia dorośli i stali się samowystarczalni, w pełni decydujący o swoim życiu, brat pierwszy stoczył się na dno - jak ojciec. Skończyło się na tym, że trafił do pierdla za zabicie człowieka. Na pytania, dlaczego taki jest, odpowiadał - przecież z takiego domu wyrosłem, widziałem tylko piekło, jak mogło być inaczej?!
Drugi brat założył rodzinę - szczęśliwą, zgodną, normalną. Na pytania, jak to możliwe, odpowiadał - przecież widziałem tylko piekło, jak mogłem powtarzać te same błędy, jak mogło być inaczej?
Więc nie pierdol Nitro, bo zachowujesz się jak mała dziewczynka płacząca. Umyj się, odstaw dragi i alko, znajdź pracę od 8 do 16, poczuj prozę życia, ogl dredy i pozytywizm wyznawaj. A nie kurwa jakieś cierpienia młodego ćpuna.
[quote author="IWC Shafchausenn"]
Więc nie pierdol Nitro, bo zachowujesz się jak mała dziewczynka płacząca. Umyj się, odstaw dragi i alko, znajdź pracę od 8 do 16, poczuj prozę życia, ogl dredy i pozytywizm wyznawaj. A nie kurwa jakieś cierpienia młodego ćpuna.
popieram , mam kupla artyste niezpelnionego , po probie samobojczej i wogole popierdolonego jak ruski zolnierz , niedawno bral 18 pigul dziennie zeby nie walic glowa w sciane , i do tego ostro chlal i cpal - a teraz niedawno wyprowadzil sie od starych , znalazl robote , dorwal jakas laske i przestal pierdolic smuty co najwyzej jeczy ze ma zapierdol w robocie
[quote author="IWC Shafchausenn"]Na pierdolenie o zjebanym życiu ze względu na brak ojca i nadopiekuńczą matkę, mogę tylko przytoczyć anegdotę z jakiejś książki psychologicznej:
Pierdu pierdu.
“Przysłowia mądrością narodu?”
Jakolwiek zgadzam się w oglności z Wujem (i pewnie sam bym tak wiele razy powiedział), to po przejściu na poziom szczegłu, niestety, nie mogę. Czyli jestem za a nawet przeciw.
Człowiek nie jest mechanizmem. To co po jednym spłynie jak po kaczce, innym wstrząśnie i odciśnie piętno na całe życie. Tak więc historyjka powyższa, jakkolwiek poczająca i z morałem, nijak ma się realiw życiowych, w ktrych Wuj z taką lubością tarza się.
Wuju, ty jestes twardy, ja jestem twardy (a przynajmniej tak sie nam wydaje), ale może ktoś inny nie jest. Więc kurwa, nie przykładajmy do wszystkich tej samej miary, ale zarazem bądźmy dalcy od relatywizmu moralnego. Bo czy dobre życie nie polega właśnie na balansowaniu na tej szalonej niewyraźnej, cienkiej linii (w większości przypadkw).
słuszna uwaga Franeczku.
każdy ma innaczej określony prg wrażliwości i jeden ocząśnie się i mocno chyci życie za gardło, mimo iż w dziecięctwie na ten przykład zetknął się z łapskami oraz innymi częściami ciała jakiego zboka (jak - nie przymierzając - ja)
inny natomiast otworzy sobie żyły z powodu trjki z fizyki, lub też bo go dziewczę rzuciło, bądź koledzy się naśmiewają.
rozmiar ran, wymiar dramatu określamy my sami. nie otoczenie.
jednakowoż usprawiedliwanie 25(?) latka swojego lenistwa, nieudolności życiowej, czy braku inicjatywy tym, że “mama to, czy tamto, czy nawet sramto” to nadużycie i świadczy tylko o braku autorefleksji i zwyczajnym cwaniactwie życiowym.
tak myślę
joł
ale nie martw się Nitro, taki teraz jest trend, jesteśmy dzieciakami do 40-stki a potem się zobaczy ew. jesteśmy dorośli i rodzice “tylko nam pomagają” (czyt. >2000zł/m-c)
ps. komar mnie ujebał w “miejsce pod kolanem ktre nie ma nazwy” i kurewsko mnie swędzi
ps2. śniła mi się dzisiaj kobietka z Krakowa ktre kiedyś uniosła (nieszczęśliwie) moje serce i obudziłem się jakiś taki przybity, uczucie jakie zawsze miałem po powrocie z zajebistych wakacji (kolonie itp), “było fajnie ale co ja teraz kurwa zrobie”
[quote author="Franki"][quote author="IWC Shafchausenn"]Na pierdolenie o zjebanym życiu ze względu na brak ojca i nadopiekuńczą matkę, mogę tylko przytoczyć anegdotę z jakiejś książki psychologicznej:
Pierdu pierdu.
“Przysłowia mądrością narodu?”
Jakolwiek zgadzam się w oglności z Wujem (i pewnie sam bym tak wiele razy powiedział), to po przejściu na poziom szczegłu, niestety, nie mogę. Czyli jestem za a nawet przeciw.
Człowiek nie jest mechanizmem. To co po jednym spłynie jak po kaczce, innym wstrząśnie i odciśnie piętno na całe życie. Tak więc historyjka powyższa, jakkolwiek poczająca i z morałem, nijak ma się realiw życiowych, w ktrych Wuj z taką lubością tarza się.
Wuju, ty jestes twardy, ja jestem twardy (a przynajmniej tak sie nam wydaje), ale może ktoś inny nie jest. Więc kurwa, nie przykładajmy do wszystkich tej samej miary, ale zarazem bądźmy dalcy od relatywizmu moralnego. Bo czy dobre życie nie polega właśnie na balansowaniu na tej szalonej niewyraźnej, cienkiej linii (w większości przypadkw).
No a że Nitro jest zjebem to inna sprawa
Masz rację, Franku - jak zwykle
Ale nie o to chodzi, że jestem twardy, bo nie jestem.
Faktycznie - człowiek nie jest mechanizmem, ale tłumaczenie, że kradnę pieniądze i nie umyję naczyń, bo mieszkałem ze starą i babcią i chodziłem w stroju marynarza i w rajstopkach jest kurwa ciut naciągane.
Skoro Nitro pisze o tym otwarcie - czyli zdaje sobie sprawę z tego, iż zdarzenia takie miały miejsce, to znaczy, że dokonał najważniejszego kroku we własnej psychoanalizie (tak jak chociażby dzieje się to w krokach AA), czyli zdał sobie sprawę z przyczyn swojej choroby. Pozostaje teraz walczyć ze skutkami. Jeśli powie sobie głośno - nie mam ojca, za to mam popierdoloną starą, ktra zjebała mi dzieciństwo, ale to nie znaczy, że mam całe życie użalać się nad sobą - to widzę szansę na poprawę i dojście do normalności.
Widze w Nitro kalkę (kalekę?) z So-bitcha. I chodzi nie tylko o dready. Son-of-a-bitch też był nieźle zjebanym 24-ro-letnim-jedynakiem, jedzącym przygotowane przez babcię kanapki z samego rana (czyli o 13). Co jednoczesnie nie przeszkadzalo mu robic swojego gowna, wreszcie zaruchac, wyjechac do Stolnicy i ostatecznie robic hajs jako korporacyjny czarnuch.
Don’t get me wrong! Wciąż jest zjebanym egocentrycznym dupkiem, nie potrafi okazywać pozytywnych uczuć do byłych przyjacił...ale przynajmniej robi hajs!
No, wiec połączone siły Wuja-i-Frankiego po raz kolejny opisały rzeczywistość w jej niepojętym rozmachu. Power-power
o muszę się pochwalić, bo robiłam w zeszłym tygodniu bibę, a jak wiadomo - mam bardzo rozwinięty talent organizatorski.
no i popijawa jak popijawa, zapaliła się kuchnia, ściany uwalone śladami rąk w błagalnym geście ‘będęęęęęęę rzygaaaać!’, butelek w pizdu, piw w pizdu, ogólnie wypiłam jakieś 0,5 wódeczki oraz piwa i wina. wyrzygałam się, zdrzemnęłam[w tym czasie zdemolowano mi dom] i pilam dalej. lansik.
obudziłam się, zostało tylko dwóch kolegów, tzn. poznałam ich własnie w dniu imprezy, czyli wczoraj, czyli tydzień temu. po zażyciu ibupromu postanowiliśmy pić dalej. pojechaliśmy do studia, mają jakąś zjebana mroczna kapelę, tu macie linka: http://www.mansoleum.home.pl/ i tam równiez pilismy. znowu musiałam się zdrzemnąć w akcie alkoholowego interludium i byłam w domu w poniedziałek o 12. wypas, podobają mi się studia!