impreze zycia to mial pewien zawodnik. mieszkal z kryptogejem w akademiku. mial tam hemoroidy czy cos z odbytem. okazalo sie ze ow gej usypial go jakims specyfikiem i ruchal go regularnie.
inny tez. rzedzi opowie po krotce jak mozna polamac sobie piety skaczac z 1go pietra z akademika. no niezle.
a co do mnie to chyba jak zjadlem grzyby meksykanskie kwasa zjaralem blanta i zapilem alkiem i wybilem gdzies w las. ale to chyba juz pisalem dawno temu. obecnie tylko pije i nie spie juz tak czesto upierdolony na imprezie z otwartym rozporkiem.
moze nie impreza zycia ale kumpela ktora mieszka niedaleko mnie robi od czasu do czasu domowki w domu. laczna powierzchnia to okolo 120-150 metrow, kumpel zabiera na impreze gramofony i paczki glosnikowe takze domowka na poziomie. wszyscy najebani az milo, a po 12 laski do zbajerzenia proste jak ich zwoje w mozgu
Koleś z z Australii kozak !!!
A jaki był wasz najgorszy koniec imprezy ?
Ja się obudziłem w karetce pod kroplówką i przypięty pasami, padłem gdzieś w centrum po imprezie. Do tej pory nie wiem co się dokładnie stało. Po poinformowaniu lekarzy, iż pochodzę z małej wioski zwanej Polską.... od razu mnie wypuścili.