łajba
I tu przypominają mi się szanty, na których przypadkiem gościliśmy. Wszyscy wiedza, że Kalisz leży nad morzem. Zatem słychać było w pubie pieśni o wzdętych żaglach miotanych gwałtownymi wiatrami. Pojawił się tez na krotko władimir pupin, Tomek Beksiński, grający w lotki. Wszystko się chwiało, wielu miało chorobe morską. Właśnie w momencie, gdy poszłam do wychodka, brzmiała nostalgiczna pieśń o „naszej starej łajbie kołyszącej się na falach”. I rzeczywiście, gdy zajrzałam w głębię muszli(klozetowej) ujrzałam taką łajbę, w kolorze brązowym, delikatnie podskakująca w wodospadzie spłuczki.
To było przeżycie mistyczne, choć niektórzy tego nie rozumieją. Czemu?