u sąsiadki mojej babci na ogrdku, wśrd pelargonii i astrw, rosły anielskie dzwonki,podzwaniając na wietrze.
zawsze się dziwiłam, bo byłam mała, po co tam tyle młodzieży kwiatu w jakim celu. zrywają te kwiatki, potem się śmieją, mwią coś że pająki ich oblazły i katatonii dostają, dziwny sposb na zabawę w ogrodnika.
było mi trochę smutno, przyznam, bo też bym chętnie się pobawiła z nimi, raz nawet wyszłam z łopatką i taczką pełną naturalnego nawozu, a oni zaczęli uciekać zupełnie jakby zobaczyli smoka wawelskiego tudzież bazyliszka.
no więc postanowiłam sprbować, zjadając kilka ziarenek. było ultrasuper! słuchaj, polecam, nigdy nie miałam takiej jazdy. łeb rozwalała mi masa kolorw nie z tej ziemii, kurczę pieczone, wszystko śmieszne takie, że joł. przygrzałam też następnego dnia i następnego, aż nadeszła jesień, kwiaty zwiędły, a tu sierpień, moje 12. urodziny, cholera.
imprezę urządziłam na polu, w rytm piosenki majki jeżowskiej ‘hulali po polu i pili kakało’, bo akurat dostałam od chrzestnej kasetę dzień wcześniej. niestety dwa dni wcześniej oddałam magnetofon do lombardu,ale i tak się cieszyłam. nie było kakała, było w i śliwowica, wiśniwka, jabłkwka, kartoflanka, chujanka i kaloszanka. no mwię wam wypas kurde jak na bezcłwce na granicy polsko-rumuńskiej. bawiliśmy się świetnie, wicie miziu miziu, z resztą chłopw każdy czytał i wie, jak się wieś bawi.ale ktoś rzucił hasło ‘grzejemy!’.
sobie myślę, co grzejemy, cholera. na to to zdzisiek ‘a kompot heeej!’.
no jak kompot, to spoko, czyli wiśta wio, bo kompot jest zdrowy, zwłaszzca truskawkowy.
poszliśmy na metę do lotki, to też mi się podobało, ale i dziwiło, bo nikt nie biegł, więc co to za pochujany wyścig. ta nam dała kompotu, dziwnie się go piło, dożylnie,ale nic. wrciliśmy na pole, kłosy tak pięknie powiewały w ogle pięknie, chyba się wtedy właśnie zakochałam w tomku albo edku, sama nie wiem, obydwoje mieli duże traktory.
zaczęliśmy zrywać te kłosy, młcić je, zrobiliśmy mąkę i ktoś rzucił, żeby zrobic chleb i go mnożyć. no dobry był ten chleb, ale trochę jebał jakimś grzybem. nie wiem, skąd ten grzyb, bo żadnego nie widzialam, a przeciez nie kurwa z kłosa.
potem chleb się zaczął mnożyć, owce mi uciekać, a obesrana przez ptaki kapliczka ożyła mwiąc coś dziwnego.
a działo się to z przerwami w 1917 roku w fatimie i w czerwcu 1981 w medjugorie.
także durez polecam wieś polsko bułgraską i własnoręcznmie wykonane bułki.