David Duchovny zrywa z agentem Moulderem i teraz gra w tej ROZJEBUJ?CEJ serii!
Tworzy posta? pisarza, alkoholika i seksoholika (niekoniecznie w tej kolejno?ci) kt�ry w ramach leczenia serca a raczej chuja po odejsciu niedosz?ej ?ony dyma co sie da! Ka?dy odcinek to nowa porcja lataj?cych cyck�w i dup kt�re Hank Moody bezprecedensowo przepycha w ka?dy mo?liwy otw�r. kupa ?miechu i nieco ambitniejszych przemy?le?.
scena
hank wraca z c�reczk? z zakup�w
on idzie do kuchni ona p?ta sie po mieszkaniu
po chwili przychodzi do kuchni
- Ojcze.
- C�rko
- w twojej sypialni jest naga kobieta
-?????
- ona nie ma w?os�w ?onowych! wszystko z ni? ok?
-!!!!!!!!!
zajebistosc, tylko czekam jak wybuchnie boom na ten serial, bo jest swietny.
Praktycznie do obejrenia na jeden wieczor bo cala seria trwa tylko 6 godzin.
Californication wymiata absolutnie. Obejrzałem cały piwerwszy sezon i wymiata. TV zamówiła już sześć odcinków drugiej, więc oby tak dalej.
A jebani Red Hoci procesują się o nazwę ;/
uzalezniam sie. cholera ogladajac kazdy nowy odcinek dochodze do pointy… inaczej. odnajduje w roli duchovnego czasteczke samego siebie. 2-3 lata ostrego chlania i seksu bez zabezpieczen, grania, melanzowania, kurwa mac niby ze glupawy serial ale swoje dal mi do myslenia. m.in. zaczynam sie ogarniac.
tak napisalem bo pamietam ze ktos cos bredzil o tym szicie.
Cienki ten serial w chuj,wytrzymałem połowe 1szego sezonu.
Plus za to,że albo Duchovny,albo producenci
są wielkimi fanami Slayera,
no bo wszystkie książki Hanka mają tutuły po ich późniejszych p(ł)ytach.
zawiodłem się trochę na tym serialu. zpowiadalo się zajbiście, gołe cycki, wylajtowany główny bohater, a okazało się raczej ckliwą historią o tym, że “czas kurwa dorsnąć” etc.
da rade obejżeć, ale szału to nie ma.
zawiodłem się trochę na tym serialu. zpowiadalo się zajbiście, gołe cycki, wylajtowany główny bohater, a okazało się raczej ckliwą historią o tym, że “czas kurwa dorsnąć” etc.
da rade obejżeć, ale szału to nie ma.
czasem trzeba dorosnac a ten serial pomimo ze historyjka to tylko to jednak cos mi pokazal. i jest przerysowany jak skurwysyn.
btw: max na izbie bylem raz i to sam na 6 lozek sam co mnie nawet wkurwialo bo nudzilo sie do bolu.
Dopełniając genezę tego zacnego filmu...Samo imię głównego bohatera- HANK… Kojarzycie bohatera książek Charlesa Bukowskiego, alterego autora?Hank Chianski. Pisarz, pijak , cynik, ruchał do potęgi entej. Może większy ochlapus niż gość z filmu, ale to inne czasu(choć też Hoolywood), a Hank Bukowskiego to pisarz bez sukcesów, adaptacji filmowej, ledwo wiążący koniec z końcem.
Sądzę że cały ten serial jest w pewnym stopniu hołdem(reżysera, może scenarzysty) złożonym Bukowskiemu. A upewniła mnie w tym jedna scena z filmu. W którymś odcinku(nie wiem w którym, oglądałem premierę na HBO dobrze przed rokiem) jest scena kiedy eksbabka Hanka (ta do której ciągle uderza) siedzi w fotelu i czyta ksiazkę Bukowskiego(zdaje się ksiazke “Women") a na jednym z wielu regałów z ksiażkami za nią ktoś uważny zobaczy tez grzbiety innych książek Buka, może nawet wszystkich. Przypadek? Nie sądzę…
Karen czyta “Z obłędu odsiać słowo, wers, drogę” (9 odcinek 1. serii). Ten od Bukowskiego to faktycznie Henry “Hank” Chinaski (nie, żebym się przypierdalał do poprawności). No w każdym razie odniesienia do Bukowskiego są w Californication wyraźne. Serial jest w pytkę, choć jako born flegmatyk wolałbym godzinne odcinki z chwilami refleksji.