mam pytanie natury naukowej. w przyszłości mam ambitny plan zdobyć tytuł doktorski i nie jakiś tam honoris cośtam lecz taki prawdziwy, by nie rzec rasowy. jako że moje doświadczenia z wymiotami sięgają już młodości więc w tej kwesti mam sporą wiedzę. mając lat piętnaście pijałem już jabcoki kt?re były jeszcze robione na siarze więc jebały m?j zołądek i watrobę ze zdwojoną siłą. rzygałem kurwa jak kocisko po marcowym ruchanku. minęło wiele lat a ja nadal rzygam i nic nie zmieniam w swoim postepowaniu opr?cz tego że nie chleję już win bo stać mnie na więcej. teraz mam 32 lata i potrafię artykułować podczas wymiot?w dźwieki kt?re nie można nazwać ludzkimi. czasami zastanawiam sie czy to obce cywilizacje nie chcę czegoś przekazać przez moją skromną osobę. a mam słuchaczy w chuj. cały blok na osiedlu rejtana. dźwięki niosą się pionem na samą g?rę. ale wracając do rzeczy. jak sami pewnie wiecie że gdy skończy się wszelaka treść zołądkowa wraz z ż?łtą ż?łcią to wtedy po wielu trudach i b?lach wyłazi z człowieka coś białego i puszystego. jest tak samo gorzkie jak ż?łć ale nie jest to ż?łc bo jest biała. mam strazne wstrząsy po tym i wyłazi mi nawet nosem ale jednak wyłazi. i tutaj moje pytanie:
czy to białe po zbadaniu i r?żnym analizom mogło by nadać się na pracę doktorską?
[quote author="alexhorror"]
czy to białe po zbadaniu i różnym analizom mogło by nadać się na pracę doktorską?
10 dni temu byłem na ceremonii rozdania dyplomów w jednym z brytyjskich uniwersytetów. Jeden z doktorantów obronił pracę: “dyspersja wilgoci w obuwiu” albo coś w tym stylu. Po krótkiej konsternacji zebranych dostał brawa.
Po długim namyśle (tak nawet w moim przypadku to możliwe...) stwierdzam, że za chuj nie wiem o co chodzi z tym białym gównem. Rzyganie moje kończy się w najbardziej ekstremalnych sytuacjach żółcią… Dlatego liczę na wypowiedzi innych. Czy to się zdarza powszechnie. Czy Alex jest anomalią. A może to ja mam braki jakieś. Anyway - w kazdym wypadku odpowiedź warta jest głębszej analizy. myślę, że fundusze unijne, dotacje z WHO i saudyjski szejk, który przyczynił się do rozdzielenia polskich sjamskich bliźniaczek, z pewnością wspomogą Cię w badaniach. Co więcej, uzyskasz nasz patronat i pełne wpsarcie. Na pewno znajdzie się ktoś na forum DT i CV, kto Ci zassa parówę w tejże intencji.
[/url]
to nie anomalia. przy silnym, mozna nawet zaryzykowac okreslenie piorunującym zatruciu alkoholowym, w jaki można się wprawić mieszając wszelakie trunki, dochodzi do silnych i czestych torsji. w efekcie finalnym wychodzi z człowieka białe i pieniste gorzkie świństwo. sam sprawdź jaki to miód z malinami…
Mimo swojego zajebiście krótkiego życia (ze dwa razy krótszego od Twojego, drogi Alexhorrorze), nie raz miałem okazję wymiotować tym białym, puszystym, śluziastym gównem. Gdy człowiek się wyrzyga aż do bólu brzucha, jedyne co mu pozostanie to bolesne beknięcia, i wypluwanie właśnie tego gówna.
Jak może niektórzy zauważyli, rzadkie (chodzi mi o konsystencję) rzygi palą w chuj gardło, jamę ustną i okolice. Toż to białe gówno pali jeszcze bardziej.
Wg mnie jest to sok trawienny, wymieszany z śluzem, lub tym gównem, co wyściela żołądek.
To jest spieniony sok trawienny, ale nie z żoładka a z dwunastnicy
Po oproznieniu zoładka, jesli wysstapiło silne zatrucie to impulsy dalej są wysyłane z tworu siatkowatego w rdzeniu przedłużonym i wykonywane są dalsze skurcze, które wyciągaja i spieniają sok z dwunastnicy
[quote author="Kosa [FWC]"]To jest spieniony sok trawienny, ale nie z żoładka a z dwunastnicy
Po oproznieniu zoładka, jesli wysstapiło silne zatrucie to impulsy dalej są wysyłane z tworu siatkowatego w rdzeniu przedłużonym i wykonywane są dalsze skurcze, które wyciągaja i spieniają sok z dwunastnicy
a ty kurwa kosa jakiś lekarz jesteś? jakiś taki dr. religa od rzygania?
czy dr. wilczur ze znachora? normalnie żeś mi tak zaimponował tym tworem siatkowatym że aż delikatnie popuściłem…
Hmm na ostatniej imprezie po wychyleniu pokaznej ilosci bronxow zachcialo mi sie spawac. Pochylilem sie nad kibelkiem i zaczalem napinac miesnie brzucha i wyobrazac sobie zapach rzygow. Poszlo gladko i ladnie, ALE… to nie byla typowa piwna woda lub piana. W kiblowej wodzie wygladalo to jak nierozpuszczone brazowe cos. Po sprawdzeniu konsystencji ( tak chwycilem to w palce - ahh ta ludzka ciekawosc ) trochu sie ciagnelo. Nie byla to kupa. Wiec co? Nawet po zrobieniu palcem solidnego wiru nie moglo sie rozpuscic.
To niekoniecznie musiało pochodzić z trzewi, może to zwykła mela ciągutka, która sobie siedziała pod krtanią kilka lat, zestarzała się, zdechła i zbrązowiała.
Hmmm bardzo mozliwe, ale cukier rozpuszcza sie w wodzie. To tworzylo swoista zawiesine ktore nie tyle co unosila sie na wodzie ale w niej. Moze cos na bazie tluszczu. Hmmm na tej imprezie jadlem sporo Cipysow i chrupkow. Moze to jakos z krwia z wrzoda sie zmieszalo i dalo taki odcien. Hmmmmm. Ale pekniety wrzod boli. Hmmmmm