No dobra, ja Cię adoptuję. Bęsziemy tworzyć prawdziwą rodzinę. Taką z zwartościami. Wychowam Cię prawidłowo, ukształtuję Twój kręgosłup moralny, kulturowy… Będziemy sobie żyć szczęśliwie, razem. Będziesz mogła się z każdą sprawą do mnie zwrócić, a ja - jako Twój ojciec - będę Cię wspierał w trudnych chwilach i cieszył sie z Tobą w chwilach przyjemnych. Będziemy jeźdźić na pikniki, na ryby, na grzyby, w góry. Czasem pójdziemy do kina, czasem do teatru, czasem na koncert. Będę Cię chronił przed napalonymi chujami, typu alex i inni. Jeśli kogoś poznasz - chłopaka, albo dziewczynę - to mi przedstawisz tę osobę, zjemy razem obiad, poznam ją i wybadam, czy aby na pewno jest odpowiednią partią dla Ciebie. Będziesz mi mogła wszystko mówić, bez obawy, że Cię ocenię, że jakoś Cię ograniczać będę. Owszem, jako ojciec, czuł będę odpowiedzialność za Ciebie i czasem będę upierdliwy, ale to z troski, z ojcowskiej miłości.
JAk widzisz nadaję się na ojca, jestem odpowiedzialoną, dobrze ukształtowaną psychicznie osobą. Myślę, że będzesz szczęśliwa…
Jutro skoczę obczaić jak to od strony formalnej wygląda. Chyba, że Ty juz wiesz, to napisz…