HEh dzis mi sie wstalo calkiem wczesnie bo 5:30. Tylko dlatego, ze nei spojzalem na grafik pracy i nie wiedzialem czy mam na 8 ma czy na 13 ta ( jak sie okazalo na 13 ta wiec wesolo wrocilem do domu ). JEbac. Do rzeczy. Nie wiem czy zwrociliscie na to uwage, ale wychodzac z domu skoro swit zmysl powonienia jest bardziej wyczulony, bardziej wypoczety. Oczy sa jeszcze zaspane, sluch przyjebany, tylko nos dziala na pelnych obrotach. Idac przez miasto czujemy cala game zapachow. Zima najczesciej sa to spaliny, wiosna kwiaty a latem cieple powietrze, jesien to podgnite liscie. Owe zapachy przywoluja wspomnienia z przeszlosci. JEdne pozytywne inne mniej. Niezadko przypominaja nam sie nawet konkretne dni, konkretne pory dnia, co wtedy czulismy czy jak sie czulismy.
Dzis wyszedlem z domu o godzinie 6:30. Ciemno, ksiezyc jazy, gdzie niegdzie gwiazdy i… ten zapach. W chuj znienawidzony. Kiedys mialem praktyki w pewnym zakladzie elektroinstalacyjnym. Przechodzilem kolo fabryki cukierkow. Myslicie, cukierki to luzik. Ni chuja. Cieply zapach karmelizowanego cukru plus jakies cos przyprawialo o mdlosci. Co drugi dzien tamtedy przechodzilem. Godzina zawsze ta sama… 5:30. Myslicie, ze na ZWMie produkuja cukierki, ze tak mi sie wspomnialo? Nie, wychodzac z klatki poczulem metaliczny zapach. Cos jak otwierana skrzynka z nazedziami. Ale nie taka zajebista, pachnaca smarem. O nie, taka prawie bez jakiego kolwiek poslizgiwacza. Wrecz jebiaca polaczeniem stali z odrobina wilgoci i rdzy. Nastepnym wspomnieniem zapachowym ktore w tym momencie wrocilo to zapach sporej ilosci ludwika ( plyn do mycia naczyn ). Uzywalismy go do smarowania izolacji przewodow wysokonapieciowych. Wsadzajac w waska szpare potrzebny byl lubrykant. Ludwik byl najlepszy. Po jakims czasie owy aromat zamienial sie w smrod, rece byly klejace i brudne.
Gdy Poszedlem dalej i dochodzilem do centrum poczulem znajomy zapach spalin. Kolejne wspomnienie.... zielona nyska. Dojezdzalismy nia do zakladow by prowadzic instalacje. Przejebane.
Ogolnie wczesna zima co roku przypomina takie zdazenia. Zazwyczaj te negatywne. Centralna i pozna zima to juz same pozytywy. Czyli zapach mrozu, sniegu i kory drzew. Wiosna to poczatek ekstazy zapachowej. Lato, szczegolnie bardzo wczesna pora dnia, przypomina wczesne dziecinstwo. etc. etc. etc.
A czy Wy macie jakies wspomnienia zwiazane z zapachami? Ale chodzi mi o zapachy otoczenia idac ulica.

