Już “wszyscy” to wiedzą, ale tu nie było, więc wypada wspomnieć.
http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,7717694,Pierwsza_ofiara_dopalaczy__Zmarl_na_schodach_klubu.html
Poza faktem, że nad całością ciąży znaczący znak zapytania, to niewykluczone, że mógł jebnąć z tego właśnie powodu. Moja i mojego ziomka historia z góry tej strony pokazuje, że reakcje alergiczne mogą być różne. Jeśli my ściągnęliśmy kilka buchów, a ten debil chuj wie ile wciągnął, mogło go jebnąć na amen. I chuj mu w dupę rzecz jasna.
Bardziej zastanawia mnie co innego. Jak w takich warunkach można dalej twierdzić, że legalizacja marihuany jest “be”? Powiadam Wam, jeśli wizje Jacka Piekary się nie spełnią, to za kilkanaście, dwadzieścia lat, będą patrzeć na obecne prawo jak na stalinowski zabytek. Powoli dochodzi do polityki pokolenie, które jarało i wie z czym to się je. Problem w tym, że do polityki garnie się zazwyczaj największe gówno i to opóźnia pozytywne zmiany.
Tak czy siak. Legalizacja marychy jest kwestią czasu, a tymczasem, pierdoląc życzliwie Dopalacze w dupę (i jednocześnie zgarniając kasę za reklamę) zaczynam rozglądać się za naturalnymi składnikami jointów. Wskazówki na terenie 3city mile widziane na privie.