dobre, ale raczej jako film satyryczno-publicystyczny, dokumentem w (r)zyciu bym tego nie nazwał. koleś pod pretekstem rozmowy, próbuje ludziom wcisnąć ateizm.
inna sprawa, że udowadnianie absurdu czegokolwiek na przykładzie junajtet stejts mija się z celem. oni wszystko doprowadzają do absudu, a religia jest chyba ich szczytowym osiągnięciem w tej dziedzinie.
mnie osobiście rozwalił fragment, gdy któryś wylajtowany klecha z watykanu przytoczył statystyki, z których wynika, że na 6. miejscu świętych, do których modlą się włosi, jest… jezus. (kurwa, pisałem to już chyba? pewnie pijany byłem...)