mój padre od jakiegoś miecha zajmuje się pędzeniem domowego wińska z róży. Nie wiem skąd u niego ten pedalski pomysł, WINO Z RÓŻY, jak to brzmi w ogóle. Ale chyba coś spierdzielił, nie przetarł zacieru, czy coś bla bla i wyszło na to, że 20 litrowy baniak z rurą, przez która ciągle cś pierdzi poszło wpiździet.
Choć całkiem melodyjnie napierdala w nocy, w nacy baniak się aktywuje i z całą mocą stara się obudzić domowników.
Mój bystry tato postanowił otulić baniak kocykiem i pomogło.
Już nie napierdala.

