Tak sobie czasem myślę, że w pl kręci się tyle chujowych filmów właśnie po to żeby można było sobie ponarzekać ile się kręci chujowych filmów. Ot, taka narodowa rozrywka.
Dzięki temu można się bez większego wysiłku myślowego udawać pr0 pod budką z piwem i zdobywać punkty lansu. Jak widać na powyższym przykładzie już nawet trailery wzbudzają emocje jako zapowiedź potencjalnej kaszany, którą będzie można oglądnąć ze swoją dupą a potem krytykować przez najbliższe pół roku na wszelkich zjazdach pseudointelektualistów.