jak donosi widelec pojawił się fajny filmik pod tytułem właśnie takim jak w temacie. nie będę przepisywał, więc po szczegóły zapraszam do linka.
film prezentuje się w ten właśnie sposób.
nie wiem jak wy, ale ja uczucia mam mieszane. z jednej strony ciekawe podejście do tematu, trochę w stylu ostatnich batmanów, ale czy to dalej jest MK? to co mi się tam najbardziej podobało to te jebane supermoce, czteroręki potwory z dupy, i w ogóle całe te zaświaty. czy odmitologizowanie mortala, jakkolwiek schludnie i sensownie podane, jest celowe?
otwieram dyskusję.
Kiedy wspomniałeś o “Batmanie” na moich ustach pojawił się uśmiech. Ale… Nie, moim zdaniem to się nie uda. Film ambitny nie będzie, ale nie widzę sensu, żeby dodatkowo wpierdalać tam anormalne postacie, których imiona (ksywy?) i pewne zachowania, takie jak sposób walki będą odwzorowaniem, tego co w pasowało do gry opowiadającej o starciu ziemi i Outworld.
Lin Kuei będzie jakimś gangiem? Spotkają Sub Zero, na którego wysypały się próbówki i może zamrażać? Kto jeszcze się tam pojawi? Kabal, bo zabili mu rodzinę i psa, a jego oszpecili?
wygląda obiecująco. jakoś szczególnie nie przeszkadza mi odejście od oryginału. O ile będą fajne ludziki a fighting będzie miał fajną choreografię i pokażą go tak żeby było wiadomo kto kogo to jestem na tak. Nie cierpie filmów akcji gdzie w kazdej scenie napierdalanki jest zoom na ręce dwóch kolesie którzy młócą powietrze jak cepami ( a do tego trzęsie się kamera ).
Mój kuzyn nazywał tak figurki z G.I.joe mając pięć lat.
Pierdolić takie walki. Widziałem identyczne za szkołą, z tą różnicą, że ta trailerowa przywodzi na myśl serial Mortal Kombat: Conquest, czyli: koleś z czarnym pasem zdołał mnie uderzyć dwadzieścia razy, a ja mu oddaję podwójnie i nadal stoje. To jest dobry film z walkami:
ok kurwa, wymyśliłem scenariusz:
jesteś jeżem, jebanym zmutowanym jeżem farbowanym na niebiesko i jesteś popierdolony. i biegniesz, biegniesz, biegniesz, bo zły doktor Robotnik, magnat finansowy i medialny zajebał Twoją rodzinę. I, uważaj, zbierasz złote obręcze, a właściwie kradniesz je z banków należących do semitów. I potem przystępujesz do mistrzostw świata w hulahop i kurwa zabijasz wszystkich i robisz salto mortale. I nazwę to sonic: true story.
Jestem zmuszony poprosić Cię o kolejne scenariusze, do ekranizacji gier, które imo można równie bezboleśnie przenieść na ekran w realistycznej konwencji:
- Black & White
- Spyro: the dragon
- Duke Nukem 3D (ale musisz go robić kurwa dwadzieścia lat)