Obędzie się bez części ideowej, bo i tak byście jej nie przeczytali.
Jako człowiek mieszkający ok. 50m od głównej trasy pielgrzymów, będę relacjonował Wam co bardziej zjebane ekipy.
Dzisiej, tj. 5 lipca gościmy rowerową pielgrzymkę z Rzeszowa. Jest w niej wielu ludzi na rowerach! Nie wiem kiedy zwalili się do Częstochowy, ale ichniejsza młodzież zdążyła już rozleźć się do Alejach rozsiewając żenadę, odwiedzając najtańsze knajpy i pożerając martwe krowy z McDonalda. Trzeba jednak przyznać, że Rzeszowianie wprowadzili nieco życia w zazwyczaj harmonijny częstochowski ruch uliczny, tarasując kluczowe skrzyżowania, za co bóg im z pewnością zapłaci. W Chujowdupach, kurwa.
Już jutro: 45. Pielgrzymka Apostolstwa Chorych i Niepełnosprawnych! Co ciekawe, część uczestników zawitała już do “świętego” miasta, być może mieli jakieś problemy z odczytaniem kalendarza.
Już jutro: 45. Pielgrzymka Apostolstwa Chorych i Niepełnosprawnych! Co ciekawe, część uczestników zawitała już do “świętego” miasta, być może mieli jakieś problemy z odczytaniem kalendarza.
Stay tuned!
Im bardziej chory, tym bardziej zależy mu na dobrym miejscu to przyjdzie wcześniej. Niemal jak umierające już babcie czekające od 4 nad ranem do przychodni na -20 stopniowym mrozie przed przychodnią.
Tu w wersji pielgrzymkowej, wyprzedzą ją o jeden dzień marszu, żeby pokazać że jest najbardziej kaleki.
Ale jutro to może sam wyruszę na łowy, zwłaszcza, że okoliczności będą takie… specjalne :D.
edit; o, nie bardzo, wchodzą o 10:30, w robocie będę. Może jakieś niedobitki złapię.
Dzisiej, tj. 6 lipca weszła pielgrzymka chorych i niepełnosprawnych.
Okupacja McDonalda trwa w najlepsze. Co ciekawe, na mieście nie widać za bardzo ludzi z defektami. Zaroiło się natomiast od członków społeczności romskiej. I kiedy mieszkaniec Częstochowy (która na codzień jest oblegana przez ciapatych) mówi, że się zaroiło, to możecie wyobrazić sobie biblijne rozmiary tego kataklizmu. Jeśli stanie się coś pociesznego, to uzupełnię relację.
W sobotę pielgrzymka Kawalerii Konnej. Akurat oni są spoko, kulturni, i nawet jak konie nasrają na ulicę, to niewiele to zmienia w gównianym częstochowskim krajobrazie.
Wy paciorkowce fajnie macie z tymi pielgrzymkami. Rodzice mojej dziewczyny mieszkają w okolicy jasnej góry, nie ma takiej pory dnia lub nocy żeby spiewania nie bylo słychać. A uczestnicy ostatniej pielgrzymki zdołali nawet im kota zajebać z podwórka co faktycznie świadczy o oblężeniu MCchujstwa. Co do ciapatych potwierdzam, bylem tam pare razy ale cyganów nawet jak na nasze warunki dużo.
Dzisiej, tj. 6 lipca weszła pielgrzymka chorych i niepełnosprawnych.
Okupacja McDonalda trwa w najlepsze. Co ciekawe, na mieście nie widać za bardzo ludzi z defektami. Zaroiło się natomiast od członków społeczności romskiej. I kiedy mieszkaniec Częstochowy (która na codzień jest oblegana przez ciapatych) mówi, że się zaroiło, to możecie wyobrazić sobie biblijne rozmiary tego kataklizmu. Jeśli stanie się coś pociesznego, to uzupełnię relację.
W sobotę pielgrzymka Kawalerii Konnej. Akurat oni są spoko, kulturni, i nawet jak konie nasrają na ulicę, to niewiele to zmienia w gównianym częstochowskim krajobrazie.
Rok temu byłam z lubym w Częstochowie. Zrobiła na mnie przygnębiające wrażenie. Pi pierwsze rozwalające się uliczki wokół tego kościoła, bieda smród i okna zabite dechami....no i sam kościół. Podczas zwykłego dnia część w okolicach bazyliki czy jak to tam się nazywa sprawiała wrażenie wypełnionej pielgrzymką wariatów. Kościół. Niestety z miłości musiałam tam wejść. A tam śluby w każdej z naw a nawet kapliczek. Księża zagłuszali się wzajemnie . Jednak to nie był największy hardkor. Punkt kulminacyjny nastąpił gdy luby zasugerował zapierdzielanie na kolanach wokół obrazu. Tu się jednak załamałam i w tłumie ludzi na kolanach szłam na swech nogech...Ja pierdole do czego to człowieka nie zmusza miłość. Próbuje sobie przypomnieć jakiś przyjemny aspekt....próbuje.............próbuje..............
Przyznam, że byłem na czuwaniu w Częstochowanie kilka lat temu… Napierdoliłem się niestety z kumpel tak, że on rzygał w drugiej ławce za pierwszą (po prawej stronie te ławencje z przodu). Natomiast moja skromna osoba usnęła na środku przejścia, gdzie szła droga krzyżowa. Obudziłem się otoczony ludźmi chodzącymi z krzyżem. Popatrzyłem chwile i dalej w kime.. Niech se chodzą.
Czyli Częstochowa była takim katalizatorem, dzięki któremu zrozumieliście, że jesteście debilami.
Wspaniale, wzruszyły mnie Wasze historie, czekam na następne.
Pojechałem tam jako zagorzały ateista, aby mieć 2 dni wolnego od szkoły tylko. Okazało się, że jest całkiem ciekawie. Owe czuwanie dzieli się na kilka różnych grup. Od głęboko wierzących, że samo bycie tam powoli im zdać maturę, po ludzi napierdalających z gwinta za filarem obok księdza. Nie pamiętam czemu, ale każdy miał wojnę z babciami klozetowymi w nocy. Coś się rzucały co chwilę. Prawdopodobnie przez kolejkę ludzi, którzy chcieli się tylko wyrzygać.
Dobra, wczorej przyszło radio co ma ryja i podnosi wrzawę. W sumie, to dzisiaj jest już spokojnie, ale wczoraj ich wejście nałożyło się na jakieś dni “muzyki” hiphopowej i bredgensa. Obecnie, Jadźka Gosiewska się coś awanturuje o ten samolot co się nim rozjebał Przemo, ale chyba sam ojciec Tadeusz nie rozumie o co jej chodzi.
Z maryjkowcami jest o tyle dobrze, że ich życie zaczyna się i kończy na radiu - jak pan z megafonem powie, żeby pozostać na terenie Jasnej Góry, to żaden emeryt nawet nie pomyśli o dezercji.