jeśli ktoś jest nerwowy, to i brak ketchupu może go pchnąć ku rozjebaniu twarzy siekierą.
ludzie są różni.
siedząc w lokalu i wpierdalając obiad, obsługa daje ci zatłuszczoną serwetkę,
co robisz?
dochodzi do ciebie, że tą serwetką przed chwilą wytarł sobie ryj spocony
wieprz, siedzący dwa stoliki dalej.
obsługa lokalu chcąc przyoszczędzić, daje ją nastepnemu klientowi.
pada na ciebie. czujesz mrowienie w żołądku, a wściekłość szuka ujścia.
co robisz?
zachowujesz się nieasertwnie? rumienisz się, krzyczysz w duszy i wychodzisz?
czy może wyciągasz zza pazuchy siekierę, którą akurat niosłeś do ostrzenia i rozpierdalasz
obsłudze ryj na cacy?