Zesraliście się kiedyś w gacie? Na trzeźwo i w wieku, kiedy kontrola zwieraczy nie jest poza zasięgiem waszego m?zgu? Ja tak. Posłuchajcie, droga dziatwo…
kiedyś nażarłem się dziwnego, karaibskiego rodzaju banan?w, kt?re trzeba ugotować przed spożyciem. A ja o tym nie wiedziałem. No i w nocy zesrałem się centralnie - wielka zupa prosto z trzewi. Obudziłem się i pomyślałem, że koledzy oblali mnie jakimś kisielem. Dopiero jak włożyłem tam rękę i zbliżyłem do twarzy, czując brązową ambrozję, zorientowałem się, że to nie kisielek. Musiałem sobie zawiązać nogawki od spodenek, żeby nie wypłynęło, jak biegłem do kibla. Nawet tego nie poczułem… Ale nie było smaczne…
No ba!!!
Jak mawiają starożytni - nawarzyłeś piwa, to je wypij.
Parafrazując - zesrałeś się w gacie, to żryj gówno - chuju!!! To była taka kara dla samego siebie, za słabość ciała i obrazę polskości i honoru! Bym już nigdy nie zbrukał się kałem :twisted: :twisted: :twisted:
Gratuluję zwyrodniałej akcji Woytazz! Doprawdy obrzydliwe to. Wątek z wpierdalaniem własnego kału mnie osobiście już nie rozbawił, ale to sprawa gustu. Niewątpliwie jednak Twoja przygoda sama w sobie jest bardzo wesoła. Rozumiem, że pościel/koc/śpiwoerek/gazety (nie wiem jak wyglądało Twe legowisko) nie została/został zbrukany stolcem? Sprytne było zawiązanie nogawek. Prawie jak Makgajwer:)
Co do srania w gacie - cóż, nie jestem zbytnio doświadczony. Raz mój qmpel miał gazy. Wiedziałem o tym, bo pierdział donośnie i śmierdząco. Cóż, ludzka sprawa. Przeciez nie robił tego by mi zrobić przykrość, na złość lub dla jaj. Pierdział, bo musiał! I doszło do tego, iż po kolejnym pierdzie coś mu nie grało i włożył łapę w majty. Kurwa! Nie zapomnę wtglądu jego palców, kiedy je wyjął! Majty wyjebał od razu, łapy nie wykliał, ale umył… No i pierdział nieco ostrożniej od tamtej pory. Sraka mu się wtedy bowiem puściła niezła. Cóż, shit happens!
[quote author="MADness"]Gratuluję zwyrodniałej akcji Woytazz! Doprawdy obrzydliwe to. Wątek z wpierdalaniem własnego kału mnie osobiście już nie rozbawił, ale to sprawa gustu.
Nie no kurwa Panowie!!!!!!
Uważam, że na tym forum są ludzie inteligentni, odróżniający koniec historii od żartobliwego stwierdzenia!!!! :!:
Nie jadłem swojego kału!!!!! Ani żadnego innego!!!! Reszta jest prawdą…
Co do zbrukania - spałem na gołych deskach na pokładzie statku, na brzuchu, więc pod tym względem miałem szczęście…
[quote author="woytazz"]
Nie no kurwa Panowie!!!!!!
Uważam, że na tym forum są ludzie inteligentni, odróżniający koniec historii od żartobliwego stwierdzenia!!!! :!:
Nie jadłem swojego kału!!!!! Ani żadnego innego!!!! Reszta jest prawdą…
Co do zbrukania - spałem na gołych deskach na pokładzie statku, na brzuchu, więc pod tym względem miałem szczęście…
Nie znasz jeszcze zjebów chyba dobrze na tym forum. Nie zdziwiłoby mnie wcale, gdyby którys zjadł swój kał. Ale rozumiem, Ty jesteś normalny :D
Co do inteligencji forumowiczów się nie wypowiadam. Ja jestem inteligentny inaczej…
Powiadasz, że spałeś na pokładzie statku i na brzuchu. Zaprzyjaźnij się z Ursusem. On jest marynarzem i chętnie Cię wyrucha, gdy będziesz spał obsrany na brzuchu kiedyś. Będzie niezły poślizg przynajmniej!
co do smaku gówna, to opisuje je pewien rosyjski pisarz. Dziennikarze pytali go skąd taki sugestywny opis. on mówi, ze skoro o tym pisał to musiał spróbować aby nie wciskać kitu. Ale nie zjadł swojego gówna - zjadł klocka postawionego przez jego córeczkę. Mówi ze problematyczny jest tylko zapach, samo gówno smakuje jak glina. Pieprzony skatofil!
Jestem święcie przekonany, że każdy z nas nie raz wpierdolił smaczne gówienko. Mogę się założyć , że sympatyczni koledzy z produkcji kiełbas i wędlin, zasuwają czekoladowe kabany prosto do produktów żywnościowych, które my potem wpierdalamy.
Powiem Wam - wędliny i chleb to najgorszy szit - bi kerful.
heh… zastanawia mnie pewna sytuacja- koles mowie ze dostaniesz od zesrania kasy wszsytkie kolorydup, nietykalnosc w kolumbi itd itd. Dostaniesz je za zjedzenie wybranego przez siebie gowna- jakie byscie wtrabili?? Cos zadkiego, moze tygodniowy stolec pieska, czy niezla kupka wielblada- prosto z rury:)