Co robicie po pijaku? Jakie akcje was łapią? Nie mam na myśli algorytmu - chleję - padam - rzygam, tylko coś unikalnego.
Ja, jeśli piję na działce, lub w innych okolicznościach przyrody, gdy już wszedłem na orbitę i dostałem małpiego rozumu, zamieniam się w komandosa - nindżę. Zaczynam spierdalać do lasu i straszyć przechodzących, kitram się przed kolegami na drzewach, obrzucam dom patykami i spierdalam, a na koniec, jak wszyscy już położą się spać, zakradam się do domu, wpierdalam przez balkon i staję nad ł?żkami, będąc cicho, jak ta myszka i podniecając się, że ja ich widzę, a oni mnie nie.
I POTEM ATAKUJę!!!!!
Czasami łapie mnie jakaś taka energia nieopisana, że muszę coś kurwa zrobić, żeby adrenalina nie rozsadziła mi serca. Kiedyś wykopałem wilcze doły na kolesi jeżdżących samochodem przez las do jeziora, żeby go umyć.
Na studiach, po kolejnej ucieczce do lasu, wyrwałem kilka uschniętych drzew po parę metr?w wysokości i połączyłem je w pentagram (kurwa, miałem sznurek przygotowany), polałem benzyną i podpałką do grilla, zaciągnąłem to g?wno przed domek i kurwa podpaliłem!!!!! Jazda na maxxa, tym bardziej, że nikt ze znajomych nie był na to przygotowany - szatan nadszedł na chwil parę…
Jak jestem w mieście, to zaczynam śpiewać pieśni patriotyczne, tylko że growlingiem na maxxa.
Pod koniec zdejmuję spodnie i tak przechodzę przez ulicę.
M?j kumpel za to zaczyna m?wić w dziwnych językach - jak opętany.
I to tylko na w?dzie!!! Bez żadnych nie-polskich wspomagaczy!!!!

