Po pierwsze - każde rzyganie jest poniekąd treningiem. Za każdym razem mozna z niego coś wartościowego wyciagnąć. Za każdym razem można mu nadać głębszy sens. Ważne by jednak kierować swe poczynania w kierunku wymiotów świadomych, zaplanowanych i niekoniecznie samoczynnych.
Anyway - pijąc tylko po to, by rzygać (w okolicznościach przyjemnej fazy) - poniekąd spełnione są podstawowe założenia vomitingu. Działki są także miejską lokacją, stąd mozna mówić o cityvomitingu. Jak jednak służnie zauważył Woytazz, zawsze można pójść dalej, przesunąć granicę… Poza tym szkoda kasy na dość drogi poniekąd alk. skoro ma to iść później w rzygi. Nawet jeśli nie byłby drogi, to i tak szkoda go poniekąd… :-D
Pamiętajmy, że technika rzygania to jedno, a praca nad duchową stroną tu drugie. Nie mozna rozdzielac tych dwóch sfer. Dbajcie o to, Drodzy vomiterzy! Zastanówcie się czasem nad tą swoistą udręką, jakiej doświadcza ciało podczas rzygania. Niech coś za nią pójdzie dalej… Niech Wasza psychika także dozna ulgi po udrękach tego świata, po wyrzyganiu syfu, który Was otacza. A jest go sporo.
historia z 2004 oraz siepniowe rzyganie na mieście cieszą. Szczególnie ilość rzygów, ich intensywność i poniekąd spore obszary zarzygania. Cóż, tylko pozazdrościć składu i życzyć kolejnych sukcesów. Myślę, że wielu fanów CV oraz zażyłych wrogów, przeczyta o tym chętnie.
Off:
Co do wielku - chuj z nim. Myślę, że niewiele znaczy. Znam wielu 18, 19 latków z sensem pierdolących o świecie i życiu. Cóż, znam też wielu takich też starszych. Wniosek - Nie ma żadnej reguły, szablonu! Różnica 10 lat to w wieku 18-28 lat, to żadna różnica. Prawdopodobieństwo spotakania dziciaka, infantylnego kretyna, jest taka sama jak spotkanie spedalonego, sztywnego bubka, bez żadnego dystansu do siebie i świata… Stąd różnie to bywa… A że ludziska sa coraz bardziej głupie, to już inna sprawa. Ale to dotyka każdego pokolenia ostatnio. I w sumie dobrze, frajerzy też są potrzebni na świecie, mięso się zawsze przyda, a gdy przyjdzie dzień, że ktoś będzie chciał sobie postrzelać do tłumu, mniejsze będą przynajmniej opory wewnętrzne, by pociągnąć za spust.
Ja tez zdawałem starą maturę. I zdawałem - uwaga rathnait - polski, angielski (pisemnie i ustnie) i WOS (ustnie).