Ot?ż tak się składa, iż bywam na forum najebany. Nie często, ale jednak… Stąd też uważam, że warto stworzyć miejsce, dla najebanych. Tu bowiem jest miejsce na krzywe teorie, zrodzone w pijanym zwidzie. Cieszy Was coś szczeg?nie? Rozwaliło Was coś? Ale tak specyficznie, bo pod wpływem… Odpadaja więc tu posty os?b notorycznie najebanych, os?b piszących często pod wpływem… Ja np. często piję, ale nie pisze wtedy zazwyczaj. Stąd chcę mieć miejsce, w kt?rym pisał będę w stanie wskazującym. Oddzielać sie to będzie poniekąd od reszty moich wypowiedzi i nie będzie aż tak mocno rzutować na całokształt.
Dziś najebałem się pod hasłem: “Wypijmy za przeszłość”.
Hasło to kryje wiele wątk?w. Wspominam szczeg?lnie mocno moją exdziewczynę, moich Przyjaci?ł, kt?rzy mają mnie gdzieś od jakiegoś czasu. Wspominam miłe i mniej miłe chwile z nimi. Wiem, wiem, to dziwne, żałosne i takie tam. Ale chuj, jestem najebany, mam prawo… Dziś w każdym razie najebałem się na smutno. Tak, na smutno, bo mi brak tej beztroski, tego poczucia szczęścia, spełnienia, jakie odczuwałem jakiś czas temu. Moi Drodzy zwyrodniali Przyjaciele - najebalem się i pisze tu o tym, bo Was kurwa lubie i nic tego nie zmieni. I chciałbym, abyście wiedzieli, że jak się najebiecie, to możecie psiać w tym topicu o czym tylko chcecie. Wujek MADness Was przyjmie z otwartymi ramionami. Wiem, to słodkie… Ale w końcu łykamy wszyscy DT, więc poniekąd coś mamy wsp?lnego, gdzieś tam nasze pasma się pokrywają po części. I dobrze kurwa. Ąyczę Wam zajebistego weekendu długiego!
See Ya!
ja tam tęsknię za studiami. teraz to się opierdalam i źle mi z tym. Nie ma już okresów rozprężenia co pół roku, tylko taka monotonia, 5 dni w pracy, najebka, trzeźwienie, 5 dni w pracy i tak w kółko.
Kurwa, musimy sie najebac kiedyś razem więc…
Nie zapomnimy tu wpaść, bo będziemy często pierdolić o różnych tematach z DT
Nie będzie zamuły, bo nie znamy się zbyt dobrze i tematów do rozmowy nie zabraknie
Zawsze możemy ułożyć szmaty nasiąknięte benzyna w kształcie pentagramu i podpalić je, by nieco ozywić towarszytwo…
Rathnait - co zamierzasz robić?
Ja w przyszłym roku się bronię. I potem też już raczej praca i ewentualnie coś zaocznie/kursy. Zaraz po studiach chciałbym gdzieś wyjebać na rok, dwa. Islandia, Irlandia, Finlandia, Australia, Liverpool… Kurwa, chuj wie. Trzeba gdzieś przeciez zarobić na motor:-)
Bardzo kurwa słusznie planujesz…
Ja bardzo żałuję, że Polska nie jest jeszcze krajem, gdzie jednostki nie mające za miaru spełniać się w pracy, nie mogą żyć chociaż na minimalnym poziomie życia.
Gdybym nie miał narzeczonej, to bym wpizdu wyjebał do Stanów albo do Nowej Zelandii, do narciarskiego kurortu, gdzie bym w dzień sobie pracował a potem robiuł to, co kocham najbardziej, czyli napierał na nartach…
Moim zdaniem, gdyby ludzie żyli 2 razy, to nikt by nie pracował w drugim wcieleniu. Tzn. pracowaliby tylko ci, którzy NAPRAWDę czują spełnienie w tym co robią, czyli artyści, bandyci, kurwy i sportowcy. Może jeszcze troche lekarzy i nauczycieli… A reszta by się przeniosła do ciepłych krajów i prowadziła ożywione dyskusje ze znajomymi, patrząc na ocean.
Może trochę przesadziłem, ale postawa protestancka, ora et labora, to kurwa nie jest oferta skierowana do mnie.
No dzienks, dzifko. Nic mnie tak nie kręci, jak twoja pochwała. Sperma kapie a chuj w nogawkę drapie.
Bym ci sprzedał jakiś komplement w raqmach wdzięczności, ale pomyślą, że albo jesteśmy pedałami, albo odkryją, że woytazz to inne alter ego Frankiego, chcącego się samemu chwalić. Albo na odwrót…
I do tematu - wczoraj ze szwagrem przyszłym piliśmy kawówkę jego roboty… Zajebista fajna. Ogólnie rzecz biorąc Polska nalewkami stoi i to bardzo dobrze, bo nalewka wzmacnia, grzeje i odpędza humory oraz złe powietrze.
daj spokoj nienawidze kawówki, zawsze musze ja szybko przełknąć i mam takie uczucie jkabym żywego śledzia połykał ;/ Dobra no sprowokowanie wymiotów ;]
[quote author="woytazz"]Gdybym nie miał narzeczonej, to bym wpizdu wyjebał do Stanów albo do Nowej Zelandii, do narciarskiego kurortu, gdzie bym w dzień sobie pracował a potem robiuł to, co kocham najbardziej, czyli napierał na nartach…
Tak sobie szedlem kontemplujac twojego posta i nagle mnie olsnilo. Cos tu sie kurwa nie zgadza, bamboclu!
Co to ma kurwa znaczyc, to co powyzej napisales? “NARZECZONA”?!?! :?: :!: ĄE KURWA CO??? ĄE JAK? Ludzie majac cale rodziny wypierdalaja na drugi koniec swiata. A ty pierdolisz o NARZECZONEJ? Czy ma ona jakis czip ktory rozpierdoli jej łeb po przekroczeniu granicy??
I nie zbulwersowal mnie sam fakt posiadania przyszlej zony (jak ktos jest gupi to mu nie bronie) ale ze niby ten fakt ma stanowic twoj argument za nie-realizowaniem wlasnych marzen.
Jestes kurwa zbyt intelignentny zebym musial tlumaczyc ci glebiej o co chodzi. To to kurwa wiesz. Moze po prostu boisz sie przyznac sam przed soba ze po prostu szykasz usprawidliwienia dla wlasnego strachu przed totalnymi zmianami, lenistwa lub nawet (potencjalnie, bo nie znam cie) trzymania pod butem wlasnej dzifki.
Keep on thinking that way, to kurwa zaraz bedziesz mial jeszcze lepsze powody do usprawidliwienia. Np. “ze dzieci”, “ze za stary”, “ze czas sie ustatkowac” itp bullshit.
Zajebiście Rathnait. Powiem tylko, że póki co ratownicy mają nieco przejebane, ale moze to się zmieni i lekarze będą siedzieć na dupie w szpitalu a ludzie z umiejętnościami ratownictwa med. będą udzialć pomocy na miejscu i transportować potrzebujących hospitalizacji do szpitala.
Frank, moim zdaniem nie ma opcji związku na odległość. Niektórzy potrafią tak, ja nie. I nie chodzi tu o brak zaufania, tylko o głębszy sens bycia razem. Być razem, to dzielić codzienność, to spędzać czas razem, to pierdolić o rzeczach ważnych, nieistotnych i milczeć też czasem (ale razem kurwa). Stąd słuszna jest idea wyjebania razem za granicę. Jednakże Woytazz zdaje się chciałby wyjebać na zasadzie luznego bolka, który to opierdala się ogólnie i jakoś żyje. Trudno znaleźć laskę, któa coś takiego zaakceptowałaby, któaby wyjechała za granicę w takimże celu.
Choć w sumie chuj go wie
BTW małżeństwa - kurwa, Ziom, to wcale nie jest głupie… To może być całkiem zajebiste…