chuja obiecali. 2 lata w zawiasach obiecali.
weszli rano, 3 typów i jedna dupa. wsztscy w miarę młodzi, schludnie cywilnie ubrani. śląski imigrant mieszkający ze mną szedł na egzamin, więc im otworzył, obudzili mnie. miłosiernie dali mi się ubrać, odłączyli oba kompy. pokazali mi papier z prokuratury, adresatem byłem ja, zamieszkujący lokal taki i taki, ip takie i takie. przeszukanie pod kontem dragów (jakże byli zdziwieni, że nic nie znaleźli), przesłuchanie na miejscu, jak ten debil nie bardzo wiedząc co się wokół mnie odbywa potwierdziłem wszysto (wyszedłem z założenia, że i tak wszystko sprawdzą, po co się pogrążać - prawdopodbnie był to błąd). “zabezpieczenie"obu laptów (hanysa też, mimo, że na niego papieru nie mieli). podobny komitet był piętro niżej, gospodarza nie zastał. niestety, jego brat, u którego zostawił komputer, pracuje jako informatyk… dla policji. więc zajżeli do niego. szczegółów nie znam.
a wszytko to poszło o… udostępnianie Rage Against The Machine (co prawda pies stwierdził, że chodzi o Reagge Against The Machine).
wyszli z pokoju w czwartek ok 9, pić skończyłem w niedziele ok polnocy.
dwa egzaminy przede mną. plus licencjacki.
projekt zaliczeniowy poszedł się jebać, co poskutkowało radysnym przywitaniem września oraz perspektywą repety
papuga, z którym gadałem, powiedział, że w przypadku ugody czeka mnie zakup oprogramowania za wartość łączną jakichś kilkunastu kafli.
hurray!
najlepsze, że rzecznik policji w rozmowie dla prasy wspominał, że części podejrzanym prawdopodobnie zostaną postawione zarzuty czerpania korzyści materialnych z nielegalnej dystrybucji muzyki/filmów/czegośtam. widocznie jego świadomość co do piractwa fonograficznego zatrzymała się 5 lat temu na stadionie dziesięciolecia.
a wszystko to dla dobra artystów.