Kiedys w poranek poniedzialkowy probowalem zapic pragnienie woda. Niestety - gazowaną. Po chwili biegalem po mieszkaniu Sado trzymajac sie za ryj i probujac powstrzymac nadciagajaca fale rzygow. Wszyscy juz wiemy zarowno z teorii jak i praktyki - taki stoper nic nie daje.
Takoz bylo i w tym przypadku. Skonczylem na srodku pokoju rzygajac na kolanach prosto na podłogę.
Zapytacie: czemu, chuju, nie pobiegles wyrzygac sie do kibla?
Odpowiedź: bo był, kurwa, zajęty!
Oprcz zwykłego, mialem też małego moralnego kaca po tym, nie wiem zupelnie czemu, bo przeciez powinienem sie cieszyc.